GÓRA

Samoopalacz w sprayu Kolastyna

Kolejny samoopalacz do zrecenzowania.

Naczytałam się dużo pozytywnych opinii o nim, więc, jako że dużo nie kosztuje kupiłam.

No i co. Trochę się rozczarowałam, ale o tym za chwilę.

Najpierw skład:

Skład: Aqua, Paraffinum Liquidum, Caprylic/Capric Triglyceride, Dihydroxyacetone, Glycerin, Methylpropanediol, Glyceryl Stearate, Ceteareth-20, Ceteareth-12, Cetearyl Alcohol, Cetyl Palmitate, Cetyl Alcohol, Panthenol, Propylene Glycol, Theobroma Cacao, Parfum, Allantoin, Citric Acid, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylliszthiazolinone, Polyacrylamide, C13-14 Isoparaffin, Laureth-7, Amyl Cinnamal, Benzyl Salicylate, ButhylphenylMethylpropional, Citronellol, Hexyl Cinnamaldehyde, Hydroxycitronellal, Linalool, Coumarin.

Nowoczesny preparat samoopalający do twarzy i ciała dzięki zawartości ekstraktu z kakaowca tropikalnego nadaje skórze piękny, równomierny kolor złotej opalenizny. Specjalnie opracowana formuła doskonale pielęgnuje i nawilża, pozostawiając skórę jedwabiście gładką i elastyczną. Dodatkowo ekstrakt ze świeżych ziaren kakao, dzięki zawartości polifenoli, wzmacnia, odżywia i chroni skórę. Samoopalacz łatwo się rozprowadza i szybko wchłania, nadając skórze piękną i trwałą opaleniznę. Przyjemny zapach i wygodny sposób aplikacji zwiększają komfort stosowania. Efekt opalenizny widoczny po 5 godzinach.
Faktycznie szybko się wchłania, ni pachnie najgorzej, ale co z tego, jak zrobił mi zacieki. A juz daawno żaden samoopalacz mi tak nie zrobił, bo wprawę w ich nakładaniu mam już dużą. Może to wina jego formy, bo jest w sprayu, chociaż i tak starałam się o dokładnie rozsmarować. Widać może nie dotarłam. Przyzwyczajona jestem do mleczka, albo pianki Lirene. Dam mu jeszcze jedną szansę, może jakoś moja skóra nie byłą w formie w danym momencie, a szkoda mi prawie cały kosmetyk wyrzucać. Aha, no gdyby nie te zacieki to kolor byłby ok, trochę delikatniejszy od pianki Lirene, czy mleczka samoopalającego z Rossmanna.

Wielu osobom odpowiada, więc może faktycznie nie jest zły. Dla zainteresowanych dodam, że kupiłam go w drogerii Rossmann. I chyba dzisiaj na tyle. Jutro wypróbuję go ponownie i jak znowu będą zacieki, to z chęcią go oddam.

Be Sociable, Share!

Komentarzy: 2. Zostaw odpowiedź

  1. Kinga Kowalczyk

    Niestety większość samoopalaczy pozostawia zacieki. Dlatego ja np używam tylko balsamów brązujących:)

  2. aga_75

    No niestety muszę potwierdzić Twoje spostrzeżenia. Ja również miałam dziwne przebarwienia i można powiedzieć zacieki dlatego nie stosuję już takich preparatów. Trochę szkoda bo zanim pojawi się naturalna opalenizna trzeba się czymś wspomagać.