Nigdy nie kwapiłam się zeby używać produktow antycellulitowych. Ostatnio jednak stan mojej skory nieco mnie rozczarował więc postanowiłam coś z tym zrobić. Zaczełam od taniego preparatu jakim jest Ziaja Rebuild. Jest tanie kosztuje ok 12 zl. Jednak pojemność mocno rozczarowuje raptem 150 ml balsamu do ciała? No śmiech na sali. przecież przy codziennym stosowaniu w tydzień go wykończę. Może są większe opakowania, ale jakoś nie rzuciły mi się w oczy.
Ale do rzeczy Jak narazie używałam go tylko kilka razy, więc o efektach niewiele mogę powiedzieć.
Wg producenta serum poprawia drenaż wody w głębszych warstwach skóry. Wyraźnie zmniejsza retencję wody. Redukuje grubość tkanki tłuszczowej. Wyraźnie zmniejsza cellulit i modeluje kształt sylwetki.
Zawiera połączenie kwaitowo-orientalnej kompozycji kumquatu, kwiatów Davana, drzewa Massoina i cynamonu z dzikością anyżu.
Na szczęście mocno anyżowo nie pachnie, bo nie lubię tego zapachu. Nie rozgrzewa, nie chłodzi. Ładnie się wchłania. Po kilkukrotnym użyciu nie zrobił nic, no ale cudow nie oczekiwałam. Zużyję go do końca, może kupię następne opakowanie i napiszę coś więcej na jego temat.










