Marzec22
Perfum jeszcze chyba nie oceniałam. W zasadzie to jest woda toaletowa. Co mnie skusiło żeby ją kupić? Hmm, na początku przykuła moją uwagę ciekawa buteleczka. Jestem typowym wzrokowcem i nawet najpiękniejsze perfumy w beznadziejnie brzydkim opakowaniu nie zdobędą mojego serca. Flakonik musi być ładny, ozdobny, dekoracyjny. Ten w sumie jakiś super ekstra nie jest, ale jakoś tam się wyróżnia pośród innych. No więc skuszona już opakowaniem powąchałam perfumki. Napierw na pasku, a jak już stwierdziłam, że nie są najgorszę wtedy przetestowałam je na swojej skórze, żeby zobaczyc jak zapach się rozwinie. No i rozwinął się ciekawie. Taki lekki cytrusowy zapach, swieży, w sam raz na lato, na zimę się nie nadaje, za zimny zapach moim zdaniem, ale jak napisałam na lato w sam raz. Zapach trochę podobny do Light Blue D&G, ale może to tylko mi się tak wydaje.

Marzec22
Przyszedł czas na ocenę tego produktu. Kupiłam go przed swoim ślubem, aby utrwalić makijaż, żeby za szybko nie spłynął z mojej twarzy. No i wiadomo jak to jest na ślubach, mnóstwo życzeń, całusów ( a jak każdy całuje 3 razy to już naprawdę dużo! ). No i na wstępie od razu napiszę, że ten preparat sprawdził się znakomicie.
Odnośnie formy aplikacji: Jest to spray, na wykonany makijaż psiuka się 2-3 razy, nie za dużo. Pierwsze uczucie, to jakby się jakierem do włósów pryskało na twarz. On tak troche dziwnie ściąga skórę, jak się za dużo zaaplikuje, to zostaje taki dziwny połysk, wiec radze nie przesadzić z ilością. zapach taki znośny, niezbnyt intensywny.
Co najważniejsze ten preparat jest skuteczny. Po tylu przytulaniach, całowaniach makijaż był w nienaruszonym stanie przez cały dzień. Nawet nie musiałam robić poprawek. No trochę kredką do oczu, ale przecież na oczy tego raczej nie psiukałam, bo posklejałoby mi rzęsy i oczy w ogóle. Ale podkład, puder i róż trzymały sie bez zarzutu. Pod cienie użyłam jeszcze bazy art deco, pisałam już o niej wcześniej.
Nie pamiętam ceny, dla dosyć wysoka była, moze coś ok 100 zł? kupowałam go 3 lata temu, więc nie wiem ile teraz kosztuje. 
Marzec12
A więc skuszona opiniami w Internecie postanowiłam wypróbować samooplacz z Rossmana. Gdyby ktoś mi kiedyś powiedział, że wypróbuję coś koloryzującego do skóry, co kosztuje mniej niż 20 zł to bym padła ze śmiechu. Gdziesz tak ryzykować. Zawsze kupowałam te droższe ” lepsze” samoopalacze. a tu ZONK, stwierdziłam, że jak będzie badziewny to nie bedzie mi szkoda kasy. No i wysłałam męża do Rossmanna
i kupił za całe 10,99 zł . Najpierw postanowiłam posmarorować nim kawałem brzucha, aby sprawdzic czy uczulenia nie bede miała. Na szczescie nie było. Za to pojawił się całkiem przyzwoity kolorek. No i wysmarowałam potem twarz dekolt i ręce. No i brzuch, zeby wyrównać kolor. Konsystencja mleczka takiego rzadkiego bardziej. Łatwo się rozsmarowuje, wchłania tak jak wiekszość balsamów. trzeba troszkę w bieliznie ciemnej pochodzić. Zapach, no taki samoopalaczowy, ale po tym cudów sie nie spodziewałam, skoro drogie firmy kosmetycznie nie mogą pozbyc sie tego zapachu, to co mówic taki Rossmann. Po kilku godzinach pojawił sie fajny kolorek, całkiem naturalny. Miałam nałozyc drugą warstwę, ale stwierdziłam, ze taki odcien mi wystarczy. No i zobaczymy jak dlugo sie utrzyma na skórze. Ale póki co uważam ze warto było wydać 10,99 zł
Marzec9
Jakiś czas temu ten temat bardzo mnie interesował. Codziennie miałam ochotę na inną kąpiel. W końcu znalazłam przepisy na różne kąpiele w tym lecznicze. Nie korzystałam z nich wszystkich, ale przepisy wstawię, to może komuś się przydadzą.
Krochmalowa kąpiel
Brzmi dziwnie, ale pomaga na różnego rodzaju problemy skórne. A wiec 0.5 kg mąki ziemniaczanej miesza się w zimnej wodzie a następnie zagotowuje. Taki roztwór wlewa sie do wanny wypełnionej ciepłą, ale nie gorącą wodą. Optymalny czas kąpieli to ok 20 min.
Kąpiel z otrębami pszennymi.
Po pierwsze trzeba mieć lniany woreczek. No i ten woreczek z 1kg otrąb trzeba włożyc do garnka z wodą i gotować około godziny. Odwar wlać do wanny z woda, natomiast woreczek trzeba powiesić pod kranem. Kąpiel powinna trwać 10-15 minut.
Kąpiele ziołowe
Do kąpieli można też dodać zioła rumianek, melisę, lawendę. Zioła można zastąpić też olejkami aromatycznymi. Przy takich kąpielach lepiej zrezygnować z mydła. Sama taka kąpiel będzie wystarczająca.

Marzec9
Gdy mam ochotę na odprężenie, zrelaksowanie wówczas robię sobie kąpiel z solami. Jak wiadomo sól jest dobrodziejstwem dla całego organizmu, jeśli stosuje się ją w umiarze. Ma też właściwości lecznicze. O tym nie wiedziałam. Przeczytałam to w jakiejś książce, ze pomaga przy trądziku i łuszczycy. Na szczęście nie mam tych chorób, a sól do kąpieli stosuję wyłacznie w celach relaksacyjnych. Mam gotową ze sklepu sól z Morza Martwego i jeszcze jedną różaną z Eris. Obie są fajne. Ta różana ba bardzo kojący zapach. Podczas takiej kąpieli masuje ciało specjalna rękawicą. Na koniec spłukuję ciało letnią wodą. Po takiej kąpieli wmasowuje balsam do ciała, albo oliwkę, bo balsamy to tak średnio lubię. Skóra jest bardzo fajna po takiej kąpieli. Jest taka gładka, miękka. Polecam każdemu. Mężczyznom również, chociaż wątpię, aby dali sie namówić na taka kąpiel.

Marzec1
Dzisiaj mam owocowy dzień. Owoce jem i wykorzystuję do maseczek. Na przykład takie banany. Smaczne są ale również nadają się do maseczek. Oto przykład takiej maseczki bananowej. banana należy obrać ze skórki i rozgnieść na papkę bądź zmiksować, nastepnie zmieszać go z gęstą śmietaną bądź twarożkiem. Taką maseczkę nakładać na twarz oraz dekolt. Można nakładać też na suche łokcie oraz kolana. Po 15 minutach zmyć maseczkę.
Kolejna wersja maseczki z bananem: Banana rozgnieść i wymieszać z kilkoma kroplami oliwy z oliwek oraz kilkoma kroplami soku z cytryny. Taka maseczka świetnie nawilża i łagodzi podrażnienia. Jak widać banan ma wiele zastosowań
Brzoskwinia również nadaje się na maseczki.Sok z brzoskwinii wmieszać z łyżeczką drobno zmielonych płatków owsianych oraz odrobiną mleka. Wymieszać i nałożyć na twarz i dekolt na maksymalnie pół godziny, a po tym czasie zmyć letnią wodą.
Luty28
Ostatnio wyczytałam gdzieś przepis na pastę cukrową do depilacji. Zaciekawiło mnie to, jednak jeszcze nie miałam odwagi jakoś wypróbować. Ale podam przepis, może komuś się przyda. No więc do przygotowania takiej pasty cukrowej potrzebujemy: 1 szklankę cukru, 1 szklankę płynnego miodu, odrobinę soku z cytryny. Cukier i miód trzeba rozpuscić rozpuścić w garnku na masę karmelową , następnie dodać sok z cytryny. Tą ciepłą masę nałóż na skórę nóg a potem przykryj jakimś kawałkiem bawełnianego materiału. Najlepiej wyciąć sobie z czegoś takie paski materiału. Po wyschnięciu zerwij pasek zdecydowanym ruchem. Auć. bolało? Pewnie trochę tak, ale nie bardziej niż depilator. Przynajmniej można zaoszczędzić na plastrach do depilacji. Gdzieś jeszcze miałam przepis bez miodu z samego cukru, jak znajdę to wpiszę.
Luty28
Hehe, taki dziwny tytuł przyszedł mi na myśl. Dzisiaj postanowiłam sobie zrobić maseczkę na twarz. Kupiłam sobie w drogerii peeling i po peeligu chciałam jakoś nawilżyć skórę. Miałam taką maseczkę sklepową pod ręką, to chyba La Roche Posay była, nawilżająca czy jakoś tak. Od razu stan mojej skóry sie poprawił. Wiem, że to może tylko doraźnie, ale zawsze coś. Kiedyś jak miałam więcej czasu, to sama robiłam sobie maseczki. Na przykład z lnu, to znaczy z siemienia lnianego, zalać go gorącą wodą, odczekać troche, aż ostygnie i nałożyć papkę na twarz. Fajna jest też maseczka z ogórka, takiego zielonego, świeżego, nie kiszonego oczywiscie
taka maseczka odświeża i rozjaśnia cerę. Podobnie działa maseczka z natki pietruszki. Jaką jeszcze robiłam…. hmmm…. z pokrzywy zdaje sie, ale na co ona pomagała to nie pamiętam, bo to dawno było. Z białka jajka zmieszanego z sokiem z cytryny oczyszcza twarz, ściąga pory. Takich maseczek można bardzo wiele robić. Wszystko zależy od tego czego potrzebuje nasza skóra.
Luty26
Skuszona ciekawą nietypowa konsystencją postanowiłam kupić ten podkład. Troche sie rozczarowałam. Myślałam, ze bedzie lepszy. Bo Isa Dora robi z reguły dobre kosmetyki, ale z podkładami to jest różnie. Jednym pasują, a innym nie. A mi tak średnio. Aplikuje się go fajnie. Opakowanie oki. Rozprowadza się też nie najgorzej. Problem w tym w jaki sposób znikał z mojej twarzy. Otóż nie schodził jednolicie, całościowo, tylko plamami niestety. Brzydko to wyglądało. Nie wiem czy inne osoby też miały ten problem czy tylko u mnie sie to tak działo. Ale właśnie przez to nie kupiłam go ponownie. Zresztą nie zużyłam go do końca nawet, gdzieś tam leży w łazience w kosmetyczce. Po co nie wiem, ale jakoś nie lubie wyrzucać kosmetyków. Tak już mam. Może kiedyś kupię drugi i dam mu szansę. Sama nie wiem. Kosztował ok 50 zł. Nie pamietam dokładnie. Kto chce niech wypróbuje.

Luty26
Jakiś czas temu kiedy byłam w drogerii poszukiwałam jakiegoś żelu do mycia twarzy. Nic jednak ciekawego nie znalazłam. POstanowiłam odwiedzić jeszcze aptekę, bo i tam czasami można znaleźć ciekawe produkty. No i farmaceutka poleciła mi piankę do mycia twarzy Vichy. Taka jak na zdjęciu. Pomyślałam spróbuję. Nigdy wcześniej nie miałam takiego produktu w piance. Chciałam wypróbować. Faktem jest, że cena mogła by być niższa, ale jak wszystkie produkty Vichy jest dość wysoka, coś ok 40 zł. No i wypróbowałam tą piankę w domu.<Muszę przyznać że fajna jest. Miło się nią myło twarz. Przyjemnia w użyciu. Zapach fajny. Opakowanie mi się spodobało. Różowe, takie fajne babskie
Ale może coś napiszę o właściwościach. No więc dobrze myje twarz, jeśli ktoś ma suchą skórę to może wysuszać. Mi troche czasem wysuszała, ale to zależało od stanu mojej cery. Ogólnie lubię tą piankę i polecam ją.
