GÓRA

Ziaja Ulga krem łagodzący na dzień redukujący podrażnienia

Dzisiaj chciałam Wam zaprezentować krem Ziaji. Nie mam zbytnio zaufania do tej firmy, ale krem kupiłam, bo potrzebowałam czegoś „na już”. Kosmetyki Ziaji często mnie rozczarowywały.  Za chwilę napiszę moją opinię tego kremu. Najpierw standardowo info od producenta:

SPF 20 ochrona średnia

Nawilżająca, delikatna emulsja o wysokiej aktywności łagodzącej i ochronnej. Zapewnia bezpieczeństwo stosowania, działa jak kojący kompres, zawiera tylko niezbędne składniki receptury. Zawiera filtry UV – SPF 20 ochrona średnia.

Preparat hypoalergiczny, bezzapachowy
0% barwników
0% silikonów
0% olejów mineralnych
minimalna bezpieczna ilość konserwantów
testowany pod kontrolą dermatologiczną

DZIAŁANIE

łagodzenie skóry wrażliwej
•  Zapewnia natychmiastowe uczucie kojącego kompresu.
•  Łagodzi podrażnienia i pieczenie naskórka.
•  Redukuje szorstkość, suchość i nadmierne łuszczenie.

wzmocnienie wrażliwych naczynek krwionośnych
•  Zapobiega zaczerwienieniom dając szybki efekt kojący.
•  Zmniejsza przepuszczalność kruchych naczynek krwionośnych.
•  Wzmacnia odporność skóry na czynniki zewnętrzne.

ochrona skóry wrażliwej
•  Usprawnia i wzmacnia funkcje regeneracyjne.
•  Chroni przed działaniem promieni słonecznych.
•  Zapobiega przedwczesnemu starzeniu skóry.
UDOWONIONA SKUTECZNOŚĆ*
• skuteczność łagodząca kremu identyczna jak dla antyleukiny 6-głównej substancji czynnej
• wzrost nawilżenia skóry 43%
• redukcja transepidermalnej utraty wody ze skóry – TEWL 19%
*wynik 28-dniowej kuracji potwierdzony badaniami in vivo
metoda: Courage-Khazaka

Krem jest lekki, u mnie dobrze się wchłania, jednak nie do matu, jakaś warstewka pozostaje na skórze, mi jednak nie przeszkadza i spokojnie mogę wykonać makijaż. Owszem trzeba odczekać kilka minut aby wchłonął się na tyle  na ile się da.

Fajnie że ma filtr, mógłby być jeszcze wyższy, ale dobre i to, bo rzadko spotkać nawet filtr SPF 20 w zwykłych kremach na dzień. tych tańszych oczywiście. Czyli to na +

Niestety nie zauważyłam jakiegoś specjalnego łagodzenia podrażnień, czy nawet nawilżenia. Ot tak żadnych efektów. Używam go ze względu na filtr, do nawilżenia i łagodzenia szukam jakiegoś innego kosmetyku.

Krzywdy mojej skórze nie zrobił póki co, nie zapchał. Zobaczymy jak będzie jak go poużywam trochę dłużej.

Czytaj dalej
GÓRA

Samoopalacz w sprayu Kolastyna

Kolejny samoopalacz do zrecenzowania.

Naczytałam się dużo pozytywnych opinii o nim, więc, jako że dużo nie kosztuje kupiłam.

No i co. Trochę się rozczarowałam, ale o tym za chwilę.

Najpierw skład:

Skład: Aqua, Paraffinum Liquidum, Caprylic/Capric Triglyceride, Dihydroxyacetone, Glycerin, Methylpropanediol, Glyceryl Stearate, Ceteareth-20, Ceteareth-12, Cetearyl Alcohol, Cetyl Palmitate, Cetyl Alcohol, Panthenol, Propylene Glycol, Theobroma Cacao, Parfum, Allantoin, Citric Acid, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylliszthiazolinone, Polyacrylamide, C13-14 Isoparaffin, Laureth-7, Amyl Cinnamal, Benzyl Salicylate, ButhylphenylMethylpropional, Citronellol, Hexyl Cinnamaldehyde, Hydroxycitronellal, Linalool, Coumarin.

Nowoczesny preparat samoopalający do twarzy i ciała dzięki zawartości ekstraktu z kakaowca tropikalnego nadaje skórze piękny, równomierny kolor złotej opalenizny. Specjalnie opracowana formuła doskonale pielęgnuje i nawilża, pozostawiając skórę jedwabiście gładką i elastyczną. Dodatkowo ekstrakt ze świeżych ziaren kakao, dzięki zawartości polifenoli, wzmacnia, odżywia i chroni skórę. Samoopalacz łatwo się rozprowadza i szybko wchłania, nadając skórze piękną i trwałą opaleniznę. Przyjemny zapach i wygodny sposób aplikacji zwiększają komfort stosowania. Efekt opalenizny widoczny po 5 godzinach.
Faktycznie szybko się wchłania, ni pachnie najgorzej, ale co z tego, jak zrobił mi zacieki. A juz daawno żaden samoopalacz mi tak nie zrobił, bo wprawę w ich nakładaniu mam już dużą. Może to wina jego formy, bo jest w sprayu, chociaż i tak starałam się o dokładnie rozsmarować. Widać może nie dotarłam. Przyzwyczajona jestem do mleczka, albo pianki Lirene. Dam mu jeszcze jedną szansę, może jakoś moja skóra nie byłą w formie w danym momencie, a szkoda mi prawie cały kosmetyk wyrzucać. Aha, no gdyby nie te zacieki to kolor byłby ok, trochę delikatniejszy od pianki Lirene, czy mleczka samoopalającego z Rossmanna.

Wielu osobom odpowiada, więc może faktycznie nie jest zły. Dla zainteresowanych dodam, że kupiłam go w drogerii Rossmann. I chyba dzisiaj na tyle. Jutro wypróbuję go ponownie i jak znowu będą zacieki, to z chęcią go oddam.

Czytaj dalej
GÓRA

Uelastyczniający krem pod oczy i na powieki na dzień i noc LIRENE

Lirene Kolagenowa młodość 35+

Kupiłam ten krem całkiem przypadkiem, dopiero potem przeczytałam jakieś opinie w Internecie. Do mnie to nie podobne, bo rzadko kupuję jakiś kosmetyk w ciemno. No ale z tym akurat trafiłam dobrze.

Może na początek podam Wam kilka informacji od producenta:

Upływ czasu i niekorzystne działanie czynników zewnętrznych powodują powstawanie zmarszczek. Zmarszczki możemy analizować w trzech wymiarach, badając ich: długość, szerokość i głębokość. Czwartym, równie istotnym wymiarem jest czas, inaczej mówiąc wiek biologiczny skóry.
Eksperci Laboratorium Naukowego Lirene opracowali zaawansowane formuły produktów, które redukują zmarszczki we wszystkich czterech wymiarach!
– głębokości
– szerokości
– długości
– odmłodzenia w czasie

Ta wyjątkowa innowacja nazwana została Efektem 4D i znalazła zastosowanie w serii Kolagenowa Młodość.

KOLAGENOWA MŁODOŚĆ 35+ NATURALNY KOLAGEN

– to linia przeznaczona dla kobiet po 35-tym roku życia;
– zawiera naturalny kolagen przywracający jędrność i sprężystość skóry;
– zapewnia efekt odmłodzenia 4D poprzez trójwymiarowe spłycenie zmarszczek z jednoczesnym cofnięciem wieku biologicznego skóry;
– zapewnia aktywną ochronę przed starzeniem oksydacyjnym skóry – zabezpiecza przed powstawaniem nowych zmarszczek

To informacje o całej serii produktów, natomiast teraz coś konkretnie o tym kremie:

Krem przeznaczony jest do pielęgnacji delikatnej i wrażliwej skóry okolic oczu, na której w wyniku intensywnego trybu życia i stresu pojawiły się zmarszczki i cienie. Krem intensywnie regeneruje i odżywia skórę wygładzając zmarszczki wokół oczu. Bogaty zestaw substancji aktywnych nawilża, redukuje obrzęki oraz łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia. Krem uelastycznia skórę przywracając jej aksamitną gładkość i promienność. Tworzy skuteczną barierę przeciw wolnym rodnikom. Kosmetyk bezzapachowy. Zawiera filtr ochronny SPF 10.

Aktywny kolagen uzupełniając niedobór naturalnego kolagenu, którego produkcja z wiekiem zostaje zahamowana jednocześnie pobudza syntezę własnej elastyny i kolagenu wzmacniając siatkę włókien sprężystych skóry. Zapewnia skórze jędrność i efekt odmłodzenia 4D poprzez trójwymiarowe spłycenie zmarszczek z jednoczesnym cofnięciem wieku biologicznego skóry. Bogaty zestaw witamin  (C, E) i minerałów (cynk, magnez, miedź) pobudza mikrokrążenie, likwidując oznaki zmęczenia i stresu oraz redukując obrzęki wokół oczu. Kwas foliowy oraz olejek bawełniany optymalnie odżywiają, nawilżają i ujędrniają skórę sprawiając, że jest gładka w dotyku. Formuła aktywnych przeciwutleniaczy AntiOx-Formula chroni skórę przed wolnymi rodnikami i powstawaniem nowych zmarszczek. Skóra wokół oczu staje się aksamitnie gładka i promienna.

A teraz moja opinia. No więc nie stosuję tego kremu na tyle długo by móc się o nim obiektywnie wypowiedzieć. Ale pewne pozytywne zmiany już zauważyłam.  Jak skończę całą tubkę, albo i drugą, to napiszę rzetelną recenzję.

A co narazie zauważyłam? Na pewno zdecydowanie nawilżył moją skórę pod oczami. Wcześniej była ściągnięta, sucha, co szczególnie rzucało się w oczy, gdy pomalowałam się podkładem. Teraz skóra jest wygładzona, nawilżona, przez co zmarszczki ciut mniej widać, bo wiadomo jak skóra ściągnięta, bo bardziej rzucają się w oczy.   Szkoda tylko, że filtr zawarty w tym kremie jest tak niski zaledwie spf 10  (nie ma informacji, czy jest jakaś ochrona przed uva).

Kremu używam częściej na noc, bo na dzień wolę coś z wyższym filtrem.  Ale zużyję całą tubkę i jeśli efekty nadal będą zadowalające kupię następną, jak nie, to poszukam czegoś innego 🙂

Cena ok 20 zł.



Czytaj dalej
GÓRA

Tropikalny krem do stóp i łokci z kwasami AHA – Avon

Witajcie

Dzisiaj chciałam Wam polecić fajny krem do stóp.  Nie mam jakichś ogromnych problemów ze stopami, ale skórę suchą i owszem. Znajoma poleciła mi ten krem. Zakupiłam, odstawiłam wszelkiego rodzaju pumeksy, ograniczam się jedynie do peelingów stóp i stosuję ten krem. Muszę przyznać że naprawdę działa. Skóra jest miękka, znikają problemy suchych pięt. Ogólnie jakoś tak ładniej stopy wyglądają, skóra jest nawilżona. Polubiliśmy się.

Skład:

Skład: Aqua, Glycerin, Glycolic Acid, Cetearyl Alcohol, Behenyl Alcohol, Steareth-21, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Butyrospermum Parkii Butter, Ammonium Hydroxide, Parfum, Benzyl Alcohol, Tocopherol, Benzophenone-9, Steareth-2, Methylparaben, Lecithin, Glycine Soja Oil, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Propylene Glycol, Alcohol Denat., Citric Acid, CI 19140, CI 17200

Co mnie w nim zaskoczyło?  Zapach. Strasznie słodki, w życiu bym się takiego nie spodziewała. Taki słodko-budyniowy. Konsystencja też taka budyniowata, nie za gęsta.  Nie wiem jak z wydajnością będzie. Narazie użyłam go zaledwie z 5-6 razy? i już widzę poprawę skóry a  dużo go nie zużyłam.

Cena niby katalogowa ok 27 zł bez promocji, ale w Internecie można kupić sporo taniej.

Czytaj dalej
GÓRA

Samoopalacz Sun ozon – Rossmann

Mleczko samoopalające z Rossmanna, to wg. mnie bardzo fajny kosmetyk.

Skład:

Aqua, Isopropyl palmitate, Glycerin, Dihydroxyacetone, Ethylhexyl stearate, cetearyl alcohol, Methyl Glucose sesquistearate,  phenoxyethanol, dimethicone, panthenol, glyceryl stearate, tocopheryl acetate, parfum, xanthan gum,  citric acid,  methylparaben, ethylparaben, butylparaben, disodium EDTA, propylparaben, aloe barbadensis leaf juice powder

Najpierw miałam starą wersję tego kosmetyku, nie pamiętam jednak czy on również był w wersji dla cery jasnej i ciemnej czy jeden uniwersalny. Ten posiadam w wersji do ciemnej karnacji (choć ja sama mam jasną).

Jedna warstwa tego samoopalacza w zupełności mi wystarcza żeby nie wyglądać jak córka młynarza.

Jest w formie mleczka, które wchłania się średnio szybko, mi jednak to nie przeszkadza. Początkowo zapach ma delikatny, jednak potem pojawia się typowy samoopalaczowy. Po prysznicu znika.

Nie robi zacieków, przynajmniej u mnie to się nie zdarzyło. Jest wydajny.

Info z opakowania:

Intensywnie nawilża, zapewnia naturalnie wyglądającą, równomierną opaleniznę. Cenne składniki pielęgnują i nawilżają skórę. Łagodność dla skóry potwierdzona dermatologicznie. Nadaje się do stosowania na całe ciało. Opalenizna pojawia się po 2 – 3 godzinach od nałożenia. Produkt nie posiada filtrów chroniących przed promieniowaniem słonecznym. Nie chroni przed oparzeniami słonecznymi.
W wersji do jasnej i do ciemnej karnacji.

Może nawilża, ale to efekt raczej delikatny, na pewno nie wysusza skóry, to trzeba mu przyznać. Mam jednak wrażenie, że użyty do twarzy zapycha. Więc staram go używać tylko do ciała, a do twarzy innego.Opalenizna po jego użyciu jest naturalna, choć jak to z samoopalaczami bywa, trzeba uważać na łokciach i kolanach, czy nawet dłoniach. Warto je wcześniej nakremować, aby uniknąć zbyt mocnej, nierównej opalenizny w tych miejscach.

Zaletą jest cena: ok 10 zł.

Czytaj dalej
GÓRA

Płyn miceralny Delia

Ostatnio skończył mi się ulubiony (na równi z Biodermą Sensibio) płyn micelarny Bourjois. A że nie było go w sklepie to wzięłam pierwszy lepszy.

Od producenta:

Bezzapachowy kosmetyk o nowoczesnej formule do łagodnego i dokładnego demakijażu oraz codziennej pielęgnacji oczu, twarzy i dekoltu. Oparty na łagodnych środkach powierzchniowoczynnych wiążących nadmiar sebum, przywraca równowagę wodno-tłuszczową skóry. Zawarte w płynie składniki aktywne: ekstrakt z ryżu, pantenol i alantoina, dynamicznie wspomagają proces odnowy komórkowej, działają kojąco i łagodzą podrażnienia. Naturalna betaina, dzięki niezwykłym właściwościom wiązania wody, zapewnia optymalny poziom nawilżenia skóry, wpływając na poprawę jej elastyczności i jędrności

Skład:

Skład: Aqua, sodium cocoamphoacetate, glycerin, cocamidopropyl betaine, panthenol, betaine, propylane glycol, oryza sativa extract, allantoin, methylparaben, disodium edta, metchylchloroisothiazolin one (and) methylisothiazolinone.

Moja recenzja: Pierwszą rzeczą od której już się odzwyczaiłam jest….. banalne…. zakrętka (korek) od tego płynu. Przyzwyczajona jestem do otwieranych jednym palcem buteleczek, a nie odkręcanych gdzie jedną ręką nie mogę sobie poradzić, odkładam korek on gdzieś spada, szukam go pod szafką.. no czasem wkurzające, niepraktyczne.

Ale to tylko opakowanie a co do samego płynu. Hmm jest….dziwny, jakiś inny niż te których do tej pory używałam. Zmywając nim makijaż mam wrażenie tłustości, choć nic takiego na twarzy nie zostawia, to tylko takie wrażenie. Jak się go za dużo chlapnie na wacik potrafi się minimalnie pienić. Mam wrażenie niedomytej twarzy. Nie odczuwam takiej czystości jak po użyciu np. płynu Bourjois. Fakt, makijaż oczu zmywa, nie zostają mi ciemne obwódki pod oczami z niedomytego tuszu.  Ale nie jestem usatysfakcjonowania. Po użyciu muszę jeszcze domyć buzię wodą, aby czuć się czysto. Plus za cenę (ok 8 zł)  Średnio wydajny. Nie podrażnia oczu, nie zapycha. Ale przez ten film na twarzy nie kupię ponownie.

Czytaj dalej
GÓRA

Lakier do paznokci Colour Alike nr 441

Coś ostatnio ciągle o lakierach do paznokci u mnie. Ale nie martwcie się jeszcze dzisiaj postaram się wstawić recenzję nową. Odwiedziłam ostatnio drogerię. Ciągnęło mnie do półki gdzie były perfumy, ale oparłam się tej pokusie, choć z trudem. Kupiłam jedynie mydło, odżywkę do włosów i płyn micelarny. Na pierwszy rzut pójdzie recenzja płynu micelarnego 🙂 Ale to później.

Lakier Colour Alike nr 441

Czytaj dalej
GÓRA

Lakier do paznokci Colour Alike nr 102

Dzisiaj trochę odmiany od niebieskiego. Colour Alike nr 102. W rzeczywistości ma taki odcień jak na zdjęciu bez lampy.

Muszę przyznać, że jest to fajny lakier, bo naprawdę długo utrzymuje się na paznokciach. Na moich o dziwo wytrzymał prawie tydzień, wytarły się jedynie końcówki, no ale przy częstym zmywaniu, sprzątaniu i myciu to normalne. Dodam, że nie dałam pod niego żadnego podkładu ani na wierzch również nic.

zdjęcie bez lampy                                                                                                             zdjęcie z lampą

Czytaj dalej
GÓRA

Lakiery do paznokci Wibo nr 394 i 139

Zobaczyłam go kiedyś na jednym blogu i tak jakoś wpadł mi w oko. Lakier ten to Wibo nr 394. Fajny niebieski odcień.Nałożyłam dwie warstwy lakieru. Zdjęcie z lampą i bez lampy. Ostatnio przybyło mi kilka kosmetyków, które w wolnej chwili Wam pokażę,  może jeszcze dzisiaj uda mi się znaleźć chwilkę na wpis.

Aha oprócz niebieskiego lakieru kupiłam jeszcze bezbarwny z refleksami, bądź jak kto woli z drobinkami brokatu. Wibo nr 139.

Czytaj dalej
GÓRA

Tisane nowa odsłona

Dzisiaj poszłam do apteki po mój ulubiony balsam do ust Tisane. Okazało się, że jest też w wersji pomadki do ust. Nie wiem czy to jest nowość, czy pojawiła się już wcześniej, bo z reguły Tisane kupuję zimą, latem rzadziej.

No ale skusiłam się, a najwyżej kupię wersję w słoiczku jeśli ta okaże się zła.

Na pierwszy rzut oka niby to samo, pachnie tak samo, skład mają jednak trochę inny.

Tu skład pomadki

Skład: Olea Europaea Oil, Sucrose Tetrastearate Triacetate, Ricinus Communis Seed Oil, Petrolatum, Hydrogenated Coco Glycerides, Paraffin, Lanolin, Mel, Echinacea Purpurea & Melissa Officinalis Extract & Silybum Marianum Extract, Cera Alba, Lauryl PEG/PPG-18/18 Methicone, Glyceryl Stearate, Propylene Glycol, Ethylhexyl Palmitate, Palmitoyl Oligopeptide, Tocopheryl Acetate, Sorbitan Isostearate, Ethyl Vanillin, Tribehenin, Propylparaben, Methylparaben.

A tutaj balsamu

Skład: Cera alba, Olea Europea oil, Petrolatum, Ricinus communis oil, Isopropyl Mirystate, Honey, Echinacea purpurea & Melissa officinalis & Silybum Marianum Extract, Aqua, Glyceryl Stearate, Cetyl Alcohol, Propylene glycol, Cholesterol, Tocopheryl acetate, Ethyl Vanillin

Jak widać balsam ma skład „uboższy” może to i lepiej. No ale mam pomadkę i pewnie zużyję ją do końca. Jest trochę inna niż typowe pomadki ochronne, bo jest twardsza, gęstsza, topornie rozsmarowuje się na ustach, ale właśnie za to ją lubię, jest taka treściwa.

Działanie jak dla mnie takie samo jak balsamu, tylko forma wygodniejsza. O ile w domu nie przeszkadza mi nakładanie balsamu palcami, to jak gdzieś wyjdę nie zawsze ręce są przecież czyste, więc higieniczniej jest używać pomadki.

Cena ok 10 zł.

Czytaj dalej