Tak się składa, że wygrałam to serum w konkursie. Bardzo się ucieszyłam, bo raczej sama nie skusiłabym się na krem za tą cenę. Kosztuje ok 250 zł za 50 ml. To dużo.
Może najpierw kilka słów od producenta.
Nawilżające serum z 97,5% składników z upraw roślinnych pochodzenia naturalnego oraz 100% zapach pochodzenia naturalnego redukuje objawy zmęczonej skóry oraz dodaje jej dodatkową porcję energii. Formuła z brokuły i z białka sojowego zwalcza nieprzyjemne uczucie napięcia skóry oraz sprawia, że wygląda ona na wypoczętą i zrelaksowaną. Nie zawiera parbenow, olei mineralnych i jest bez sztucznych barwników.
- Działanie: nawilżające
- Rodzaj skóry: skóra normalna
Składniki: Brokuły, białko sojowe, macierzyste komorki jabłka
Stosować samodzielnie lub z innymi środkami do pielęgnacji skóry. Stosować rano lub na wieczór przed użyciem kremów.
Ja najczęściej stosuje to serum rano, po umyciu twarzy odczekuję kilkanaście minut i aplikuję na twarz i szyję.
Uwielbiam jego zapach. Szczerze. Jest naprawdę fajny. Taki z powerem, ale nie nachalny. Dodaje energii. owocowy, nie za świeży, nie za słodki. Dla mnie w sam raz.
Skóra po nałożeniu serum jest fajnie wygładzona. Co to więcej napisać. Mimo, że głównym zadaniem serum jest nawilżanie, to u siebie zauważyłam również wyrównanie kolorytu skóry, przebarwienia jakby mniej widoczne. Nie wiem czy to za sprawą tego serum, czy dlatego, że słońca teraz mało, no ale fakt jest faktem.
Skóra stała się mnie problematyczna, to na pewno. Jestem zadowolona z tego serum. Szkoda, że jest takie drogie, bo jak mi się skończy, to pewnie go nie kupię, bo do bardzo wysoka cena dla mnie. A składnik aktywny działa przez 3 miesiące, wiec co 3 miesiące musiałabym kupować nowe.
Ubolewam na ceną i cieszę się dopóki mogę, zostało mi jeszcze ok pół opakowania.













