Blog o kosmetykach i urodzie

Antybakteryjny tonik normalizujący Siarkowa moc- Barwa

Sierpień9

Kupiłam ten tonik kiedyś, bo zachęciły mnie jego recenzje na jakimś forum. A że moja cera wymagała lekkiej reperacji więc się skusiłam. Zacznę może od zapachu. Taki jakiś pomarańczowy, podobno niektórym przypomina płyn do mycia podłóg. Mi on tam nie przeszkadzał jakoś specjalnie. Ale  facet nie był zadowolony :) Cóż mogę napisać o jego właściwościach. No mi jakoś nie pomógł specjalnie, ale też nie zaszkodził. Oczyszczał twarz, bo jak się zmyje makijaż to czasem jeszcze coś tam zostaje, a on usuwał resztki makijażu. Ale nie poprawił stanu mojej cery, chociaż jakaś bardzo problematyczna nie była. Może za krótko go stosowałam. Jak coś nie działa od razu to odstawiam :) niecierpliwa jestem.

Używałam go dosyć dawno, wyrzuciłam go już. Wiecej nie napiszę, bo po prostu już nie pamiętam. Ale rewelacji nie było.

Woda termalna Iwostin

Sierpień9

Taka Woda przydaje się szczególnie w upalne dni. Można nią spryskać twarz, odczekać kilka sekund i wytrzeć delikatnie chusteczką. Nawet jak mam makijaz na twarzy to wcale nie przeszkadza. I to jest właśnie duża zaleta takiej wody w sprayu. Woda Iwostin możne najlepsza nie jest. Jak dla mnie miała ciut dziwny zapach, troszkę chemiczny. Ale co do właściwości to nie mam zastrzerzeń. Odświeżała super. No i ma przystępną cenę, bo np. Vichy czy Avene są sporo droższe.

Błyszczyk w tubce Inglot Lip Gloss Juice

Maj4

Ojojoj! Te słowa w pełni oddają odczucia po posmarowaniu ust tym błyszczykiem. No klei się niemiłosiernie. Kolorki są ładne, transparentne, zapach też oki, owocowy, ciekawy, słodziutki, ale ta kleistość zabija wszystkie zalety. Idąc ulicą wszystkie latające pyłki przyklejaly mi się do ust. Nie fajne to uczucie było niestety. No i nie kupię tego blyszczyka wiecej. Lubię Inglota (kosmetyki, bo właściciela pana Inglota nie znam :) )  ale te błyszczyki im się nie udały.

Glam Shine Juice L’Oreal – Szminka w płynie

Maj4

Dla mnie to takie połączenie szminki i błyszczyka. Miałam kolor 206, delikatny róż. Kupiłam go na swój ślub. Nie chciałam błyszczyka, bo nietrwałe są, ani szminki, bo za mały połysk, a ten produkt wydał  mi się takim kompromisem wlaśnie. No i nie rozczarowałam się.  Od czego tu zacząć. No więc – przyjemna konsystencja,gęsty, kremowy,  dość długo sie utrzymuje na ustach , o ile się go (piszę go-jako błyszczyk) nie zje, ale raczej się nie zje, bo owocowy smak to raczej nie jest :) .

Zapach może być, no taki kosmetyczny jakiś. Nie wyróżniający się zbytnio.  Ciekawy oraz  wygodny aplikator. Minusem i to sporym moim zdaniem jest opakowanie. Nie chodzi mi o jego wygląd, ale o kształt. Jest niepraktyczne, bo nie da się do końca wykorzystać produktu. Ma zdecydowanie za krótki aplikator. No i właśnie  kształt opakowania nie pozwala dokładnie do końca wybrać błyszczyka. Ale poza tym to wszystko ok. W moim akurat nie było żadnych błyszczących drobinek, bo ich nie lubię, to coś właśnie jak płynna szminka, byłam bardzo zadowolona. Nie kupiłam ponownie, czemu? nie wiem :)

IsaDora Terracotta Powder – Puder prasowany brązujący

Maj4

Przypomniałam sobie o tym pudrze jakos tak przypadkiem już dawno mi się skończył i pamięć o nim zaginęła. Aż tu nagle gdzieś w necie rzucił mi się w oczy. Muszę napisać, że jest to b ardzo dobry puder brązujący. Ma śliczny kolor, ładnie brązuje,  podkreśla cerę, nawet moją bladą cerę ożywia, drobinki ją rozświetlają. Te drobinki nie są jakieś takie nachalne bardzo duże, rzucające się w oczy tylko delikatne raczej. Puder jest bardzo wydajny, no bo przecież nie używa sie go jakoś specjalnie dużo na twarz. Nie polecam używać dołączonego do pudru puszka, bo mimo, że  jest mięciutki, to trudno się go używa. Poleciłabym raczej zakup dużego pędzla. A jeśli chce się używać tego pudru tak jak różu, to można to robić pędzlem do różu właśnie.

Podsumowując- bardzo fajny produkt za w miarę przystępną cenę. Kosztował coś ponad 50 zł, ale miałam go całe lato, więc myślę, że warto.  Dobrze, że sobie o nim przypomniałam, poczekam na przypływ gotówki i kupię go znowu.

I Love Love Moschino, EDT

Marzec22

Perfum jeszcze chyba nie oceniałam. W zasadzie to jest woda toaletowa. Co mnie skusiło żeby ją kupić? Hmm, na początku przykuła moją uwagę ciekawa buteleczka. Jestem typowym wzrokowcem i nawet najpiękniejsze perfumy w beznadziejnie brzydkim opakowaniu nie zdobędą mojego serca. Flakonik musi być ładny, ozdobny, dekoracyjny. Ten w sumie jakiś super ekstra nie jest, ale jakoś tam się wyróżnia pośród innych. No więc skuszona już opakowaniem powąchałam perfumki. Napierw na pasku, a jak już stwierdziłam, że nie są najgorszę wtedy przetestowałam je na swojej skórze, żeby zobaczyc jak zapach się rozwinie. No i rozwinął się ciekawie. Taki lekki cytrusowy zapach, swieży, w sam raz na lato, na zimę się nie nadaje, za zimny zapach moim zdaniem, ale jak napisałam na lato w sam raz. Zapach trochę podobny do Light Blue D&G, ale może to tylko mi się tak wydaje.

Fixing Spray DermaColor – Kryolan (utrwalacz do makijażu)

Marzec22

Przyszedł czas na ocenę tego produktu. Kupiłam go przed swoim ślubem, aby utrwalić makijaż, żeby za szybko nie spłynął z mojej twarzy. No i wiadomo jak to jest na ślubach, mnóstwo życzeń, całusów ( a jak każdy całuje 3 razy to już naprawdę dużo! ). No i na wstępie od razu napiszę, że ten preparat sprawdził się znakomicie.

Odnośnie formy aplikacji: Jest to spray, na wykonany makijaż psiuka się 2-3 razy, nie za dużo.  Pierwsze uczucie, to jakby się jakierem do włósów pryskało na twarz. On tak troche dziwnie ściąga skórę, jak się za dużo zaaplikuje, to zostaje taki dziwny połysk, wiec radze nie przesadzić z ilością. zapach taki znośny, niezbnyt intensywny.

Co najważniejsze ten preparat jest skuteczny. Po tylu przytulaniach, całowaniach makijaż był w nienaruszonym stanie przez cały dzień. Nawet nie musiałam robić poprawek. No trochę kredką do oczu, ale przecież na oczy tego raczej nie psiukałam, bo posklejałoby mi rzęsy i oczy w ogóle.  Ale podkład, puder i róż trzymały sie bez zarzutu. Pod cienie użyłam jeszcze bazy art deco, pisałam już o niej wcześniej.

Nie pamiętam ceny, dla dosyć wysoka była, moze coś ok 100 zł? kupowałam go 3 lata temu, więc nie wiem ile teraz kosztuje.

Mleczko samoopalające Rossmann

Marzec12

A więc skuszona opiniami w Internecie postanowiłam wypróbować samooplacz z Rossmana. Gdyby ktoś mi kiedyś powiedział, że wypróbuję coś koloryzującego do skóry, co kosztuje mniej niż 20 zł to bym padła ze śmiechu. Gdziesz tak ryzykować. Zawsze kupowałam te droższe ” lepsze” samoopalacze. a tu ZONK, stwierdziłam, że jak będzie badziewny to nie bedzie mi szkoda kasy.  No i wysłałam męża do Rossmanna :) i kupił za całe 10,99 zł . Najpierw postanowiłam posmarorować nim kawałem brzucha, aby sprawdzic czy uczulenia nie bede miała. Na szczescie nie było. Za to pojawił się całkiem przyzwoity kolorek. No i wysmarowałam potem twarz dekolt i ręce. No i brzuch, zeby wyrównać kolor. Konsystencja mleczka takiego rzadkiego bardziej. Łatwo się rozsmarowuje, wchłania tak jak wiekszość balsamów. trzeba troszkę w bieliznie ciemnej pochodzić. Zapach, no taki samoopalaczowy, ale po tym cudów sie nie spodziewałam, skoro drogie firmy kosmetycznie nie mogą pozbyc sie tego zapachu, to co mówic taki Rossmann. Po kilku godzinach pojawił sie fajny kolorek, całkiem naturalny. Miałam nałozyc drugą warstwę, ale stwierdziłam, ze taki odcien mi wystarczy. No i zobaczymy jak dlugo sie utrzyma na skórze. Ale póki co uważam ze warto było wydać 10,99 zł :D

Nawilżający podkład w piance IsaDora

Luty26

Skuszona ciekawą nietypowa konsystencją postanowiłam kupić ten podkład. Troche sie rozczarowałam. Myślałam, ze bedzie lepszy. Bo Isa Dora robi z reguły dobre kosmetyki, ale  z podkładami to jest różnie. Jednym pasują, a innym nie. A mi tak średnio. Aplikuje się go fajnie. Opakowanie oki. Rozprowadza się też nie najgorzej. Problem w tym w jaki sposób znikał  z mojej twarzy. Otóż nie schodził jednolicie, całościowo, tylko plamami niestety. Brzydko to wyglądało. Nie wiem czy inne osoby też miały ten problem czy tylko u mnie sie to tak działo. Ale właśnie przez to nie kupiłam go ponownie. Zresztą nie zużyłam go do końca nawet, gdzieś tam leży w łazience w kosmetyczce. Po co nie wiem, ale jakoś nie lubie wyrzucać kosmetyków. Tak już mam. Może kiedyś kupię drugi i dam mu szansę. Sama nie wiem. Kosztował ok 50 zł. Nie pamietam dokładnie. Kto chce niech wypróbuje.

Pianka do twarzy Oligo 25 – Vichy

Luty26

Jakiś czas temu kiedy byłam w drogerii poszukiwałam jakiegoś żelu do mycia twarzy. Nic jednak ciekawego nie znalazłam. POstanowiłam odwiedzić jeszcze aptekę, bo i tam czasami można znaleźć ciekawe produkty. No i farmaceutka poleciła mi piankę do mycia twarzy Vichy. Taka jak na zdjęciu. Pomyślałam spróbuję. Nigdy wcześniej nie miałam takiego produktu w piance. Chciałam wypróbować. Faktem jest, że cena mogła by być niższa, ale jak wszystkie produkty Vichy jest dość wysoka, coś ok 40 zł. No i wypróbowałam tą piankę w domu.<Muszę przyznać że fajna jest. Miło się nią myło twarz. Przyjemnia w użyciu. Zapach fajny. Opakowanie mi się spodobało. Różowe, takie fajne babskie :) Ale może coś napiszę o właściwościach. No więc dobrze myje twarz, jeśli ktoś ma suchą skórę to może wysuszać. Mi troche czasem wysuszała, ale to zależało od stanu mojej cery. Ogólnie lubię tą piankę i polecam ją.

« Older Entries
  • Zaloguj się