Sierpień9
Są na to różnego rodzaju domowe sposoby. Oczywiscie można udać się do kosmetyczki, która zrobi to profesjonalnie, ale ja nie mam na to czasu, ochoty, ani pieniedzy. Ochota może by się znalazła, gdyby czas był. No ale w domu też można sobie jakoś z tym radzić.
Pierwszym takim łatwym sposobem jest delikatne przypuszenie rzęs pudrem, przed ich pomalowaniem.
Jeśli chcemy je optycznie zagęścić, to można narysować między rzęsami malutkie kropeczki za pomocą ciemnej kredki do oczu bądź eyelinera. Łatwe t nie jest, wymaga trocęe cierpliwości, ale da się to jakoś zrobić.
Można narysować również grubą kreskę, przy samej linii rzęs.
Przed pomalowaniem rzęs, warto je rozczesać, czystą suchą szczoteczką, a dopiero później pomalować. Po nałożeniu pierwszej warstwy tuszu, dopóki rzęsy nie wyschły można je jeszcze raz przeczesać czystą szczoteczką. Wymodelują się wtedy ładnie i rozczeszą.

Luty16
Dzisiaj trochę na temat rzęs. Mnie natura obdarzyła niezbyt gęstymi, przeciętnej długości rzęsami. Raczej jasnego koloru. Od pewnego czasu zastanawiam sie na henną na rzęsy. Ale powstrzymuje mnie to, że jestem alergiczką i należałoby wcześniej wykonać próbę uczuleniową, oraz to, że PODOBNO, rzęsy stają się osłabione po takim zabiegu,a ja raczej nie chcę, aby mi wypadły. Jak narazie to odżywiam je olejkiem rycynowym. Niestety często maluję rzęsy,co też pewnie wpływa na ich wygląd. No ale cóż, wychodząc do ludzi trzeba jakoś wyglądać. Jak siedzę w domu i świat mnie nie ogląda to sobie daruję malowanie w ogóle, pozwalam mojej cerze i rzęsom odpocząć od tej chemii.
Jeśli chodzi o tusze do rzęs to najbardziej lubię klasyczny 2000 calories Max Factor. Kupuję owszem inne, ale zawsze po pewnym czasie wracam do tego. Nie lubię tuszy z Astora, miałam dwa i jakoś mi nie podpasowały, może się uprzedziłam… Całkiem dobre według mnie są z Rimmela oraz Maybelline. Droższych typy Givenchy, Dior, czy Chanel nie miałam, bo jakoś szkoda mi tyle kasy na tusz…..

Luty13
Dzisiejsze moje dywagacje będą na temat korektora. Czy to kosmetyk niezbędny? Dla mnie akurat tak. Natura obdarzyła mnie pięknymi cieniami pod oczami, z którymi żaden krem sobie do tej pory nie poradził. Ale to bardziej z mojej winy, bo rzadko takich kremów używałam. Jakoś tak użycie korektowa jest szybsze i łatwiejsze. Pod oczy mam inny korektor niż całej twarzy. Pod oczy musi mieć inną konsystencję, bardziej płynną. Dobrze jeśli jest rozświetlający. A taki punktowy do twarzy to może być nawet w sztyfcie. Muszę przyznać, że jak skończył mi się korektor to zaraz poleciałam kupić drugi, bo jakoś dziwnie się czułam z takimi cieniami pod oczami. Przydaje się na sytuacje awaryjne, gdy na twarzy pojawi się “tygrys” jak to mój mąż mówi
Co tu więcej można o nim pisać? To że są różne odcienie to chyba każda kobieta o tym wie. Dywagacji na temat korektora koniec.
Luty9
Pomadka jest kosmetykiem znanym od wielu lat. Kobiety używają jej od dawien dawna. Sama jestem jej wierna od jakiegoś czasu. Wcześniej miałam etap błyszczykowy, ale teraz chyba do niej dojrzałam ( jak to brzmi- jakbym była w wieku średnim). Pomadka zwana też jest “szminką”. Może najpierw wyjaśnię sprawę techniczną. Będzie to raczej wyjaśnienie dla panów, którzy nie bardzo orientują się w damskich przyborach do makijażu. Słowa pomadka czy szminka czasem są im obce jak życie w abstynencji.

A wiec szminka ( pomadka) to kolorowy kosmetyk w formie sztyftu, który służy kobietom ( czasem i mężczyznom- o zgrozo) do podkreślenia ust oraz nadania im odpowiedniej barwy. Nie będę pisała z jakich składników składa się pomadka, bo sama tego nie wiem. Wiem tyle, co mówią reklamy, że pomadki zawierają substancje nawilżające, nabłyszczające, czasem są wzbogacone w witaminy, substancje odżywcze, zapachowe. Niektóre mają nawet filtry chroniące usta przez wpływem szkodliwego promieniowania ultrafioletowego. Tak twierdzą producenci. Ile w tym prawdy? Nie wiem, wierzę im na słowo, a może nie powinnam… A tak poza tym, najważniejszy chyba w pomadce jest pigment. Jej kolor zależy właśnie od zawartego pigmentu. Im jest go więcej, tym kolor szminki będzie mocniejszy, bardziej intensywny.
Jak już pisałam najpopularniejszą formą pomadki jest sztyft. Jednak są również pomadki w płynie, przypominające błyszczyk. Mają za zadanie bardziej nabłyszczać i nawilżać usta.
Warto wspomnieć również o pomadkach ochronnych do ust (używanie takich wybaczam mężczyznom, im też należy się ochrona ust. Ochrona podkreślam, a nie ich zdobienie- IMO oczywiście). Takie pomadki są z reguły bezbarwne, bądź lekko zabarwione. Mają bogatszy skład, więcej substancji odżywczych i ochronnych. Często wzbogacone są o różne zapachy. Najczęściej są to zapachy owoców, wanilii, gumy balonowej, czy nawet toffi, czekolady, szarlotki. Wybór zależy od upodobań kupującego.