Pora uzupełnić trochę mój blog o kosmetykach. Coś miałam dzisiaj zrecencować, ale zapomniałam co to miało być. Jak sobie przypomnę to wpiszę :)

Szukałam w sklepie jakiegoś kremu z filtrem. Do twarzy owszem wybór takich kremów jest duży, ale do rąk to juz zupełnie inna bajka. Nie zależało mi na marce w ogóle. Trafiłam na Bielendę, stała na najniższej półce gdzieś ukryta. Doczytałam się, ze ma SPF 10. Powąchałam na wszelki wypadek, zeby nie śmierdział ten krem przypadkiem i kupiłam.

A teraz zrecenzuję. Bardzo przyjemny kosmetyk. Ma dość mocny zapach, taki perfumowy trochę. Gęsty, ale bez przesady, ładnie się rozprowadza i wchłania. Długo pachnie na dłoniach. Natychmiast je wygładza. Mi zależało na filtrach i są a przy okazji całkiem fajny kremik. Polecam.

Co do obietnic producenta, który obiecuje, ze krem redukuje zaczerwienienia, odmładza- no tego nie zauważyłam, ale widoczne wygładzenie skóry po użyciu  jest, to przyznaję.

Pojemność 100 ml.

Cena ok 9 zł.

real foto- widoczne zużycie kremu po kilku użyciach

tags,

Przy dzisiejszej kąpieli przypomniałam sobie ze nie zrecenzowałam kostki peelingujacej Lush’a.

Aqua Mirabilis jest przyjemnym kosmetykiem w formie kostki, która niestety zużywa się dość szybko.

Przyjemnie pachnie, teraz tak uważam, bo jak ja dostałam, to była przesiąknięta trochę innymi lushowymi kosmetykami, ale teraz „wywietrzała” i ma już swój zapach, taki jak być powinien. Jak go opisać? hmm, jakis taki słodki, ciut orzechowy, troche migdałowy, taki całkiem do zjedzenia :)

Co do właściwosci peelingujacych to spodziewałam się troche mocniejszego efektu, jestem przyzwyczajona bo peelingu z kawy i nic nie jest w stanie pobić jego właściwości ściernych. Ten peeling jest raczej łagodny w porównaniu z kawowym domowej roboty. Ale to może i dobrze, niech czasem moja skóra odpocznie od kawy i cieszy się łagodnością Aqua Mirabilis.

Przepołowiłam moją kosteczkę, połówka leży jeszcze nie ruszona a drugą pociachałam jeszcze na mniejsze kawałki. I to był mój błąd. Takie małe kosteczki wyślizgują się z rąk, uciekają, wypadają, źle mi się nimi pociera ciało. No ale skoro już tak zrobiłam, to jakoś zużyję te małe kosteczki. Dobrze, ze została mi nie ruszona połówka. Następnym razem tego błędu nie popełnię i choć może szybciej się peeling zużyje, to jednak będę miała więcej przyjemności z używania jego.

tags,

Dzisiaj prezentacja rzeczy jakże potrzebnej każdej kobiecie. To emulsja do higieny intymnej. Najlepsza jakiej do tej pory używałam. Łagodna, bez mydła, za to z kwasem mlekowym, chroni przed podrażnieniami. Ma delikatny zapach, słabo się pieni, ale nie uważam tego za wadę.  Łagodzi drobne dolegliwości, swędzenie, podrażnienie itp. Do kupienia jest również opakowanie z pompką, dużo wygodniejsze, ale można kupować później bez pompki i przekładać ją ze starego opakowania.W sklepach dostępne dwupaki gdzie druga emulsja kosztuje 50 % taniej.

Aplikator BEAUTYBLENDER to nowość na polskim rynku.

Jest to nowoczesny aplikator o eliptycznym kształcie. Nie ma w nim ostrych krawędzi. Węższy koniec ułatwia aplikację podkładu w trudno dostępnych miejscach, w załamaniach skóry. Nie pozostawia zacieków i smug. Kosmetyki nie wsiąkają w gąbkę dzięki czemu zmniejsza się zużycie kosmetyków.

Aplikator można zakupić na stronie firmy New you cosmetics, kosztuje on ok 75zł.

Osobiście go nie mam i wątpię żebym kupiła, bo jest to dość droga przyjemność.

Po raz pierwszy kupiłam kosmetyk z tej firmy i jest to wlaśnie pomadka do ust w kolorze wściekle czerwonym.

Uściślajac mam pomadkę Extreme Gloss kolor: 212 Flamenco Red. Można ją zobaczyć na stronie producenta http://koboprofessional.pl

Pomadka ma dosyć ładne, proste czarne opakowanie, ale czasem źle się otwiera, tzn. otwierając ja wyjmuje się nie ta część co trzeba. Ale to tylko czasami.

Kolor na ustach jest rzeczywiście taki jak chciałam. Malując usta raz, nie jest to jeszcze kolor bardzo mocny, jednak po nałożeniu kolejnej warstwy kolor jest już piękny.  Ładnie się błyszczy. Nie jest jakoś specjalnie trwała, ale tego akurat producent nie obiecuje. Co mnie jednak zdziwiło, to to,że producent obiecuje powiększenie ust do 40 %  dzięki składnikowi MAXI- lip, tego u siebie nie zaobserwowałam. Kupując tą pomadkę, nie zwróciłam uwagi na tą informację, ale to dobrze, bo wtedy bym jej nie kupiła, bo nie potrzebuję pomadek powiększających usta, jestem zadowolona ze swoich.

Cena 15,99 zł.

zdjęcie przykładowe, nie jest to kolor opisywany przeze mnie.

kolor: 212 Flamenco Red ( zdjęcie robione z  lampą)

kolor: 212 Flamenco Red ( zdjęcie robione bez lampy w świetle dziennym)


kolor: 212 Flamenco Red ( kolor na ustach, zdjęcie robione z lampą)

tags,

Temat troche nie kosmetyczny, ale co tam : Dzisiaj jest zaćmienie słońca. Możecie jeszcze je podziwiać :) Księżyc zakrywa słońce w ponad 80 %. To zjawisko najlepiej obserwować przez specjalne okulary, aby nie narażać wzroku na silne działanie promieni słonecznych.

tags

Tym razem Lolita Lempicka:)

Kolejnym szamponem o którym chciałam napisać jest  Czarna rzepa z serii  Plantica firmy ZIAJA.

Przyznam ze zaskoczył mnie ten szampon i to pozytywnie. Nie spodziewałam się takiego fajnego szamponu za hmm niecałe 7 zł. Jest to szampon do włosów przetłuszczających się, czyli własciwie do moich, bo poza przetłuszczajacymi się mam również farbowane, rozjaśniane, zniszczone itd.  :) Pachnie delikatnie, ziołowo, jest średnio wydajny, ale na pewno dużo wydajniejszy niż wczesniej opisywany szampon Garniera. Po tym włosy są dobrze oczyszczone, miękkie, chociaż i tak u mnie nie obędzie sie bez odżywki. Włosy są po nim puszyste, to na pewno, są lekkie, nie przyklapnięte. To mi się w nim podoba. Naczytałam sie duzo dobrych opinii o tym szamponie i bałam sie troche rozczarowania. Szału wielkiego nie ma, ale za tą cenę jak najbardziej polecam.

A i zapomniałabym, na opakowaniu napisane jest, ze jest to również szampon do włosów  z łupieżem, ja go nie mam, więc nie potrafię ocenić, czy działanie przeciwłupieżowe ma czy nie.

Witam Dzisiaj chciałam Wam zrecenzować szampon Garniera do włosów przetłuszczajacych się „Kwiat Lipy”. Kupiłam go w ciemno, bo moj szampon sie skonczył a chciałam jakiejs odmiany. Co prawda polowałam na Ziaję z czarną rzepą, bo o niej się dużo dobrego naczytałam, ale, że nie znalazłam, to kupiłam ten. Spodobało mi się opakowanie. Kiedyś były chyba podobne, cośmi tak świta. Powąchałam, całkiem przyjemny zapach. A teraz do rzeczy. Szampon nie jest wydajny. Mam dosyć krótkie włosy, jednak, tego szamponu potrzebowałam sporo, zeby umyć głowę. Słabo się pieni jeśli się go mało użyje. Włosy po nim są takie szorstkie, ze bez odżywki się nie obejdzie. Nie zauważyłam poprawy jeśli chodzi o przetłuszczanie włosów, no szkody im nie robił, ale znamlepsze szampony,  wydajniejsze wiec tego ponownie nie kupię. Nie wyrzucam kosmetyków wiec staram sie go zużyć do końca, szybko idzie, cała butelka na kilka myć, może z pięć, to naprawde jest wynik.

Podsumowanie: zapach: ok, opakowanie: ok, wydajność: koszmarnie mała, działanie : przeciętniak z minusem.