Jest to dla mnie nowość, szampon w formie stałej, a konkretnie w kostce z firmy Lush, juz dzisiaj o niej rano pisałam. Na początek kupiłam połówkę tylko bo bałam się rozczarować. Na szczęście nie rozczarowałam się
Szampon ten zawiera w swoim składzie sól morską. Ma w sobie też wodorosty, które myślałam, ze będą mi przeszkadzały przy myciu, że będą mi zostawały we włosach jednak narazie nic takiego się nie dzieje. Olej cytrynowy ma zapewnić blask, no ten blask jest trzeba przyznać. Pachnie dla mnie ziołowo, chociaż na stronie Lush’a napisali że jest perfumowany jaśminem, mimozą i kwiatem pomarańczy. Ja ich kompletnie nie czuję. Ale to mi w niczym nie przeszkadza. Bardzo dobrze się pieni, co wyddawało mi sie niemożliwe, żeby coś takiego w formie kostki dawało taką fajną pianę. Po zmoczeniu nim włosów pocieram głowę jak zwykłym mydłem i wtedy tworzy się ta cudna piana.Włosy są po nim mięciutkie. Ale ale, zapomniałabym, musze użyc koniecznie odżywkę, bo one są takie czyste, ze az szorstkie, sztywne jakby wydają mi się bez odżywki, na mokro oczywiście, ale właśnie po wysuszeniu są cudnie mięciutkie i delikatne. No i większa objętość też jest.
Produkty Lush w Polsce można kupić jedynie przez Internet, bo sklepu Lush’a jeszcze sie nie doczekaliśmy. I to by bylo na tyle



