Jest to dla mnie nowość, szampon w formie stałej, a konkretnie w kostce z firmy Lush, juz dzisiaj o niej rano pisałam. Na początek kupiłam połówkę tylko bo bałam się rozczarować. Na szczęście nie rozczarowałam się :)

Szampon ten zawiera w swoim składzie sól morską. Ma w sobie też wodorosty, które myślałam, ze będą mi przeszkadzały przy myciu, że będą mi zostawały we włosach jednak narazie nic takiego się nie dzieje. Olej cytrynowy ma zapewnić blask, no ten blask jest trzeba przyznać. Pachnie dla mnie ziołowo, chociaż na stronie Lush’a napisali że jest perfumowany jaśminem, mimozą i kwiatem pomarańczy. Ja ich kompletnie nie czuję.  Ale to mi w niczym nie przeszkadza. Bardzo dobrze się pieni, co wyddawało mi sie niemożliwe, żeby coś takiego w formie kostki dawało taką fajną pianę. Po zmoczeniu nim włosów pocieram głowę jak zwykłym mydłem i wtedy tworzy się ta cudna piana.Włosy są po nim mięciutkie. Ale ale, zapomniałabym, musze użyc koniecznie odżywkę, bo one są takie czyste, ze az szorstkie, sztywne jakby wydają mi się bez odżywki, na mokro oczywiście, ale właśnie po wysuszeniu są cudnie mięciutkie i delikatne. No i większa objętość też jest.

Produkty Lush  w Polsce można kupić jedynie przez Internet, bo sklepu Lush’a jeszcze sie nie doczekaliśmy. I to by bylo na tyle :)

tags,

W sobotnie południe nic mi się nie chce. Wiec narazie nic konkretnego nie napiszę. Wieczorem moze się zbiorę aby zrecenzować kilka produktów Lush’a. A narazie podam ich stronę internetową, dla zainteresowanych http://www.lush.co.uk/index.php to angielska wersja, ale mają też w innych jezykach. Niestety w Polsce nie ma jeszcze ich sklepu a szkoda, bo produkty mają całkiem całkiem, przyjamniej te z którymi ja miałam do czynienia.

Mają kosmetyki, produkty pielęgnacyjne ręcznie robione, bez chemii, przyjazne dla środowiska itd. Nawet opakowania nadają się do recyklingu. Ogólnie firma ma fajne założenia.  Ich produkty nie sa tanie moim zdaniem, no ale za jakość się płaci, za to, ze robi je człowiek a nie maszyna itd.

Także do wieczorka :) papa

Przyszedł czas na tego słodziaka. Zaznaczam ze nie mam pełnowymiarowej buteleczki. Moje opinie opierają się wyłącznie na testach, przeprowadzonych w perfumerii, a czaję się na niego już dłuższy czas i jakoś nie mogę się zdecydować ostatecznie. Zawsze podchodzę do niego jesienią, bo to słodziak taki, a wiadomo, ze jak robi sie zimno to szukamy czegoś słodszego.

Nuty zapachowe:
nuta głowy: gorzki migdał, kminek
nuta serca: jaśmin Sambac, mech, drzewo Jaracanda
nuta bazy: wanilia, piżmo

A teraz to co ja w nich czuję :)

No więc oczywiście na pierwszy plan wysuwa się słodki, mocny zapach. Na pewno mój nos tego kminku nie czuje. A słodką wanilię, migdały z nutą czegoś ostrzejszego, moze to ten klinek wlaśnie… sama nie wiem. Dosyś intensywny zapach, naprawde słodki, ale z leciutką domieszką kwiatową, bardzo słabo dla mnie wyczuwalną, ale jednak.

Nie wiem czy na dzien nie będą za ciężkie, moze tylko mi sie wydaje, bo przyzwyczajona jestem do lekkich świeżaków.  Pewie w koncu się skuszę i na mojej półce zagości HP :)

Flakonik, sprawiający wrażenie ciepła, dosyc prosty, nie jakis tam bardzo wyszukany, ale podoba mi sie.

Chciałam Wam dzisiaj pokazać fajną reklamę perfum. Sam zapach nie jest w moim stylu, za mocny, ale reklama bajeczna, cudna. Bardzo zachęcajaca. Może troche myląca, bo wydawać by sie mogło ze te perfumy są takie delikatne, bajkowe a są naprawdę z charakterem i albo się je kocha albo nienawidzi.

tags

Dzien dobry witam w sobotnie  popołudnie.

Nie mam czasu sie rozpisywać, ale chciałam napisać dopóki pamiętam co mam na myśli.

Otóż, zdjęcia nie wklejam bo nie mam czasu szukać. Ale do sedna. Wypróbowałam wiele pomadek ochronnych Nivea, mają ich teraz całkiem sporo. jakaś różana, nawilżająca, klasyczna, jakaś taka zielona nie wiem z czym ona tam jest. Była chyba też mango, no dużo tego jest teraz. Ale u mnie sprawdza się tylko i wyłącznie ta CLASSIC. Najlepiej nawilża, nawet lepiej niż ta nawilżająca. Tamte na moich ustach zachowują sie jakos dziwnie. Nie są takie, hmmm jedwabiste, nie wiem jak to określić, ale zawsze ale to zawsze wracam do tej klasycznej chociaż czasem skuszę się na inną.

Ale jak wiecie jest jesień idzie zima i czas kupic Tisane :D na zimę tylko i wyłącznie TISANE !  Nivea na wiosnę i lato a Tisane na zime!

tags, ,

W końcu nadszedł ten czas ze muszę zrecenzować słynny ogródek. Wiem ze to zapach „letni” ale dopiero teraz dostałam swoją flaszeczkę i mam go na własność, wcześniej miałam z nim kontakt jedynie  w perfumeriach a teraz dumnie stoi u mnie na półeczce. Stoi i co? No i chyba bedzie czekał do lata, bo na jesień zupełnie się nie nadaje. No może na jakąś gorącą, ognistą imprezę to tak, dla odświeżenia, ale nie na dwór, na pluchę, zimno wiatr. Zdecydowanie nie. To letni świeży, baardzo świeży zapach. Ale  to jest taka troche inna świeżość niż light blue d&g, czy love love Moschino. Tu wyraźnie czuć limonkę. Jednych zachwyca a innych przyprawia o mdłości. Gdzieś czytałam, że czuć w nim trawę, tatarak…. no ja czuje jedynie chyba trawę cytrynową, o tataraku nie ma mowy. Pierwsza nuta jest tak silna ze ona właśnie pozostaje mi w pamięci cały czas. Ogolnie się lubimy. Są bardzo trwałe.  Ale tak jak pisałam zdecydowanie na lato.

Zapach słodki, ciepły w sam raz na jesienne dni, lukrecjowo-waniliowy z domieszką innych nut. Nie wymienię, bo nie pamiętam wszystkich. Ogólnie zapach nie nachalny, ale typowo słodki. Nie kwiatowy, ani owocowy. No po prostu trzeba go powąchać. Specyficzny i rozpoznawalny.  Przypomina mi trochę oliwkę do ciała Hipp, zresztą nie tylko mi. Jest naprawde spore podobieństwo w zapachu. Lempicka ma piekne reklamy swoich zapachów. Na YT można obejrzeć. Polecam.  EDT jest lżejszą, delikatniejszą wersją pierwowzoru.

Jedna rzecz, która mi się nie podoba to „dozowanie” sam mechanizm psikadła  jakiś dziwny jest, delikatny ten koniuszek. Jakoś wolę zwykły koreczek który się naciska normalnie.

Flakonik przeuroczy, bajkowy.

tags,