Idzie wiosna wielkimi krokami. No moze nie aż tak wielkimi, ale idzie na pewno. W zasadzie już zaczęła się kalendarzowa wiosna. Ale dopiero od kilku dni jest temperatura dodatnia. I słońca czasami ładnie swieci. To czas na wyjęcie z szafki kremu z filtrem. Wiem, że powinno się ich używać cały rok, ja jednak w zimie sie troche zaniedbuje i nie uzywam ich często. Natomiast jak juz zaczyna się ciepło robić na dworze to zaczynam się filtrować. Nie jestem jakąś wielką filtromaniaczką, czasem wychodzę bez filtra na twarzy. Filtry są ważne, bo chronią skórę przed słońcem. Ja jakoś nie chcę mieć jeszcze zmarszczek i głównie dlatego uzywam filtrów. Zwłaszcza pod oczy. Może teraz nie bede sie rozpisywała jak należy używać filtrów, napiszę to jutro dokładnie, bo tego sporo jest. ważne jest aby dobrze używać filtrów, by mogły dobrze spełniać swoje zadanie.

tags, ,

Perfum jeszcze chyba nie oceniałam. W zasadzie to jest woda toaletowa. Co mnie skusiło żeby ją kupić? Hmm, na początku przykuła moją uwagę ciekawa buteleczka. Jestem typowym wzrokowcem i nawet najpiękniejsze perfumy w beznadziejnie brzydkim opakowaniu nie zdobędą mojego serca. Flakonik musi być ładny, ozdobny, dekoracyjny. Ten w sumie jakiś super ekstra nie jest, ale jakoś tam się wyróżnia pośród innych. No więc skuszona już opakowaniem powąchałam perfumki. Napierw na pasku, a jak już stwierdziłam, że nie są najgorszę wtedy przetestowałam je na swojej skórze, żeby zobaczyc jak zapach się rozwinie. No i rozwinął się ciekawie. Taki lekki cytrusowy zapach, swieży, w sam raz na lato, na zimę się nie nadaje, za zimny zapach moim zdaniem, ale jak napisałam na lato w sam raz. Zapach trochę podobny do Light Blue D&G, ale może to tylko mi się tak wydaje.

tags,

Przyszedł czas na ocenę tego produktu. Kupiłam go przed swoim ślubem, aby utrwalić makijaż, żeby za szybko nie spłynął z mojej twarzy. No i wiadomo jak to jest na ślubach, mnóstwo życzeń, całusów ( a jak każdy całuje 3 razy to już naprawdę dużo! ). No i na wstępie od razu napiszę, że ten preparat sprawdził się znakomicie.

Odnośnie formy aplikacji: Jest to spray, na wykonany makijaż psiuka się 2-3 razy, nie za dużo.  Pierwsze uczucie, to jakby się jakierem do włósów pryskało na twarz. On tak troche dziwnie ściąga skórę, jak się za dużo zaaplikuje, to zostaje taki dziwny połysk, wiec radze nie przesadzić z ilością. zapach taki znośny, niezbnyt intensywny.

Co najważniejsze ten preparat jest skuteczny. Po tylu przytulaniach, całowaniach makijaż był w nienaruszonym stanie przez cały dzień. Nawet nie musiałam robić poprawek. No trochę kredką do oczu, ale przecież na oczy tego raczej nie psiukałam, bo posklejałoby mi rzęsy i oczy w ogóle.  Ale podkład, puder i róż trzymały sie bez zarzutu. Pod cienie użyłam jeszcze bazy art deco, pisałam już o niej wcześniej.

Nie pamiętam ceny, dla dosyć wysoka była, moze coś ok 100 zł? kupowałam go 3 lata temu, więc nie wiem ile teraz kosztuje.

A więc skuszona opiniami w Internecie postanowiłam wypróbować samooplacz z Rossmana. Gdyby ktoś mi kiedyś powiedział, że wypróbuję coś koloryzującego do skóry, co kosztuje mniej niż 20 zł to bym padła ze śmiechu. Gdziesz tak ryzykować. Zawsze kupowałam te droższe ” lepsze” samoopalacze. a tu ZONK, stwierdziłam, że jak będzie badziewny to nie bedzie mi szkoda kasy.  No i wysłałam męża do Rossmanna :) i kupił za całe 10,99 zł . Najpierw postanowiłam posmarorować nim kawałem brzucha, aby sprawdzic czy uczulenia nie bede miała. Na szczescie nie było. Za to pojawił się całkiem przyzwoity kolorek. No i wysmarowałam potem twarz dekolt i ręce. No i brzuch, zeby wyrównać kolor. Konsystencja mleczka takiego rzadkiego bardziej. Łatwo się rozsmarowuje, wchłania tak jak wiekszość balsamów. trzeba troszkę w bieliznie ciemnej pochodzić. Zapach, no taki samoopalaczowy, ale po tym cudów sie nie spodziewałam, skoro drogie firmy kosmetycznie nie mogą pozbyc sie tego zapachu, to co mówic taki Rossmann. Po kilku godzinach pojawił sie fajny kolorek, całkiem naturalny. Miałam nałozyc drugą warstwę, ale stwierdziłam, ze taki odcien mi wystarczy. No i zobaczymy jak dlugo sie utrzyma na skórze. Ale póki co uważam ze warto było wydać 10,99 zł :D

Jakiś czas temu ten temat bardzo mnie interesował. Codziennie miałam ochotę  na inną kąpiel. W końcu znalazłam przepisy na różne kąpiele w tym lecznicze. Nie korzystałam z nich wszystkich, ale przepisy wstawię, to może komuś się przydadzą.

Krochmalowa kąpiel

Brzmi dziwnie, ale pomaga na różnego rodzaju problemy skórne. A wiec 0.5 kg mąki ziemniaczanej miesza się w zimnej wodzie a następnie zagotowuje. Taki roztwór wlewa sie do wanny wypełnionej ciepłą, ale nie gorącą wodą. Optymalny czas kąpieli to ok 20 min.

Kąpiel z otrębami pszennymi.

Po pierwsze trzeba mieć lniany woreczek. No i ten woreczek z 1kg otrąb trzeba włożyc do garnka z  wodą i gotować około godziny. Odwar wlać do wanny z woda, natomiast  woreczek trzeba powiesić pod kranem. Kąpiel powinna trwać 10-15 minut.

Kąpiele ziołowe

Do kąpieli można też dodać zioła rumianek, melisę, lawendę. Zioła można zastąpić też olejkami aromatycznymi. Przy takich kąpielach lepiej zrezygnować z mydła. Sama taka kąpiel będzie wystarczająca.

Gdy mam ochotę na odprężenie, zrelaksowanie wówczas robię sobie kąpiel z solami. Jak wiadomo sól jest dobrodziejstwem dla całego organizmu, jeśli stosuje się ją w umiarze. Ma też właściwości lecznicze. O tym nie wiedziałam. Przeczytałam to w jakiejś książce, ze pomaga przy trądziku i łuszczycy. Na szczęście nie mam tych chorób, a sól do kąpieli stosuję wyłacznie w celach relaksacyjnych. Mam gotową ze sklepu sól z Morza Martwego i jeszcze jedną różaną z Eris. Obie są fajne. Ta różana ba bardzo kojący zapach. Podczas takiej kąpieli masuje ciało specjalna rękawicą. Na koniec spłukuję ciało letnią wodą. Po takiej kąpieli wmasowuje balsam do ciała, albo oliwkę, bo balsamy to tak średnio lubię. Skóra jest bardzo fajna po takiej kąpieli. Jest taka gładka, miękka. Polecam każdemu. Mężczyznom również, chociaż wątpię, aby dali sie namówić na taka kąpiel.

tags,

Dzisiaj mam owocowy dzień. Owoce jem i wykorzystuję do maseczek. Na przykład takie banany. Smaczne są ale również nadają się do maseczek. Oto przykład takiej maseczki bananowej. banana należy obrać ze skórki i rozgnieść na papkę bądź zmiksować, nastepnie zmieszać go z gęstą śmietaną bądź twarożkiem. Taką maseczkę nakładać na twarz oraz dekolt. Można nakładać też na suche łokcie oraz kolana. Po 15 minutach zmyć maseczkę.

Kolejna wersja maseczki z bananem: Banana rozgnieść i wymieszać z kilkoma kroplami oliwy z oliwek oraz kilkoma kroplami soku z cytryny. Taka maseczka świetnie nawilża i łagodzi podrażnienia. Jak widać banan ma wiele zastosowań :)

Brzoskwinia również nadaje się na maseczki.Sok z brzoskwinii wmieszać z łyżeczką drobno zmielonych płatków owsianych oraz odrobiną mleka. Wymieszać i nałożyć na twarz i dekolt na maksymalnie pół godziny, a po tym czasie zmyć letnią wodą.

tags,