Ostatnio wyczytałam gdzieś przepis na pastę cukrową do depilacji. Zaciekawiło mnie to, jednak jeszcze nie miałam odwagi jakoś wypróbować. Ale podam przepis, może komuś się przyda. No więc do przygotowania takiej pasty cukrowej potrzebujemy: 1 szklankę cukru, 1 szklankę płynnego miodu, odrobinę soku z cytryny. Cukier i miód trzeba rozpuscić rozpuścić w garnku na masę karmelową , następnie dodać sok z cytryny. Tą ciepłą masę nałóż na skórę nóg a potem przykryj jakimś kawałkiem bawełnianego materiału. Najlepiej wyciąć sobie z czegoś takie paski materiału. Po wyschnięciu zerwij pasek zdecydowanym ruchem. Auć. bolało? Pewnie trochę tak, ale nie bardziej niż depilator.  Przynajmniej można zaoszczędzić na plastrach do depilacji. Gdzieś jeszcze miałam przepis bez miodu z samego cukru, jak znajdę to wpiszę.

Hehe, taki dziwny tytuł przyszedł mi na myśl. Dzisiaj postanowiłam  sobie zrobić maseczkę na twarz. Kupiłam sobie w drogerii peeling i po peeligu chciałam jakoś nawilżyć skórę. Miałam taką maseczkę sklepową pod ręką, to chyba La Roche Posay była, nawilżająca czy jakoś tak. Od razu stan mojej skóry sie poprawił. Wiem, że to może tylko doraźnie, ale zawsze coś. Kiedyś jak miałam więcej czasu, to sama robiłam sobie maseczki.  Na przykład z lnu, to znaczy z siemienia lnianego, zalać go gorącą wodą, odczekać troche, aż ostygnie i nałożyć papkę na twarz. Fajna jest też maseczka z ogórka, takiego zielonego, świeżego, nie kiszonego oczywiscie :) taka maseczka odświeża i rozjaśnia cerę. Podobnie działa maseczka z natki pietruszki. Jaką jeszcze robiłam…. hmmm…. z pokrzywy zdaje sie, ale na co ona pomagała to nie pamiętam, bo to dawno było. Z białka jajka zmieszanego z sokiem z cytryny oczyszcza twarz, ściąga pory. Takich maseczek można bardzo wiele robić. Wszystko zależy od tego czego potrzebuje nasza skóra.

tags,

Skuszona ciekawą nietypowa konsystencją postanowiłam kupić ten podkład. Troche sie rozczarowałam. Myślałam, ze bedzie lepszy. Bo Isa Dora robi z reguły dobre kosmetyki, ale  z podkładami to jest różnie. Jednym pasują, a innym nie. A mi tak średnio. Aplikuje się go fajnie. Opakowanie oki. Rozprowadza się też nie najgorzej. Problem w tym w jaki sposób znikał  z mojej twarzy. Otóż nie schodził jednolicie, całościowo, tylko plamami niestety. Brzydko to wyglądało. Nie wiem czy inne osoby też miały ten problem czy tylko u mnie sie to tak działo. Ale właśnie przez to nie kupiłam go ponownie. Zresztą nie zużyłam go do końca nawet, gdzieś tam leży w łazience w kosmetyczce. Po co nie wiem, ale jakoś nie lubie wyrzucać kosmetyków. Tak już mam. Może kiedyś kupię drugi i dam mu szansę. Sama nie wiem. Kosztował ok 50 zł. Nie pamietam dokładnie. Kto chce niech wypróbuje.

Jakiś czas temu kiedy byłam w drogerii poszukiwałam jakiegoś żelu do mycia twarzy. Nic jednak ciekawego nie znalazłam. POstanowiłam odwiedzić jeszcze aptekę, bo i tam czasami można znaleźć ciekawe produkty. No i farmaceutka poleciła mi piankę do mycia twarzy Vichy. Taka jak na zdjęciu. Pomyślałam spróbuję. Nigdy wcześniej nie miałam takiego produktu w piance. Chciałam wypróbować. Faktem jest, że cena mogła by być niższa, ale jak wszystkie produkty Vichy jest dość wysoka, coś ok 40 zł. No i wypróbowałam tą piankę w domu.<Muszę przyznać że fajna jest. Miło się nią myło twarz. Przyjemnia w użyciu. Zapach fajny. Opakowanie mi się spodobało. Różowe, takie fajne babskie :) Ale może coś napiszę o właściwościach. No więc dobrze myje twarz, jeśli ktoś ma suchą skórę to może wysuszać. Mi troche czasem wysuszała, ale to zależało od stanu mojej cery. Ogólnie lubię tą piankę i polecam ją.

tags, ,

Woda termalna to woda w sprayu. Ma właściwości kojące, łagodzi podrażnienia skóry. Mi służy przede wszystkim do odświeżania w lecie. Gdy gdzieś jadę, na dworze jest upał i nie ma jak się odświeżyć w mieście. Wtedy wyciągam z torebki taką wodę, psiukam na twarz nawet na makijaż można. Tak to duży plus takiej właśnie wody. No i wystarczy po kilku sekundach lekko wytrzeć twarz chusteczka. Jak sie ma makijaż to lekko wklepać chusteczką tą wodę. Nie powinno się pozostawiać jej  na twarzy do wyschnięcia. To duże odświeżenie, od razu czuję się lepiej jak użyje takiej wody. Naprawdę pomaga jak na  dworze jest upał. Na rynku są wody różnych firm, jedne tańsze inne droższe. Ja miałam różne. Obecnie mam w lodówce wodę Vichy. Dobra jest trzeba przyznać. Miałam też na przykład wodę Iwostin, też była ok, ale miala troszkę gorszy zapach. Ale jest sporo tańsza od Vichy. Każdemu polecam taką wode termalną. Szczególnie w upały warto trzymać ja w lodówce.

Dlaczego depilacja musi byc tak bolesna? Dla kogo kobieta musi tak cierpieć.  Dla mężczyzn oczywiscie. Kupiłam ostatnio plastry z woskiem do depilacji. Po raz pierwszy w życiu przyznam się. Jakoś bałam się sama ich użyć na nogach więc pomógł mi TŻ. Mateńko tak to bolało. Fakt, ze po chwili już przestalo, bo to jednak szyku ruch i juz. Ale jednak boli, co by dużo nie mówić. Jedną ngę dałam rade wydepilować. Druga została na nastepny dzień. To czego sie nie dało usunąć potraktowałam depilatorem. Kolejne katusze. Jak to kobieta musi cierpieć. Ale o tyle to lepsze niż golenie zwykłą golarką, bo włoski nie odrastają tak szybko. Nie trzeba codziennie siedziec w łazience i golić nóg. Fajnym rozwiazaniem jest depilacja laserowa. Boli bo boli, ale za to spokój się ma na wiele lat. No kosztowne to jest, bo jeden zabieg na nogi kosztuje około 500 zł. a trzeba ich zrobić ze 3 pewnie. Ale i tak warto moim zdaniem. Jeśli nie ma przeciwskazań oczywiscie.Bo nie każdy może z tej metody skorzystac. Ale można zadzwonić do salonu i o wszytsko sie dowiedzieć.

Nigdy wczesniej nie kupowałam podkładów z Bourjois, sama nie wiem dlaczego Jakoś byłam nieufna wobec tej firmy. W końcu się przemogłam i kupiłam. Od tamtej pory miałam już 4 opakowania. No wiec, co mi się spodobało w tym podkładzie.  Konsystencja taka wodnista bardziej,lejąca, ale takie właśnie lubię. Bardzo łatwy w aplikacji, higienieczne opakowanie z pompką,bardzo lubię takie opakowania. Kolorki ładne, dobrze stapia się z cerą. Nie jest raczej kryjący, no może trochę, tak delikatnie bardziej , najważniejsze, że twarz wygląda na świeżą i wypoczętą. Nawet po kilku godzinach w pracy, nadal sie utrzymuje na twarzy. Jeśli ktoś szuka kryjacego podkładu, to raczej nie ten. Długotrwały, aby wytrzymał cały dzień na twarzy to też nie.  Polecam go dla poszarzałych, zmęczonych buziek. Co wiecej o nim napisać. Sama nie wiem. Po prostu go lubię. Ostatnio nie było tego to wziełam Sephory i bardzo tego żałowałam. Po tygodniu, poszłam po ten, bo wytrzymać nie mogłam z tym z sephory.

Produkt świetny, wydajny, niezawodny. Jest gęsty, ale jakoś daje się rozprowadzić na powiekach, bardzo bardzo wydajny. Nawet powiedziałabym, że szybciej się przeterminuje niż go zużyjemy. Chyba, że ktoś używa go codziennie. Ja nie maluję sie codziennie, więc starczył mi na baaardzo długo. Spełnia swoją funkcję, nałożone na tą bazę cienie utrzymują sie o niebo lepiej, dużo dłużej, nie wałkują sie przede wszystkim, nie ścierają, kolory są przez cały czas takie same, nie bledną. Zdecydowanie polecam! Pewnie wypróbuję też inne bazy. Może trafię na jeszcze lepszą ;)

Jako pierwszy postanowiłam ocenic balsam do ust Tisane. Jestem mu wierna od lat. Kupuję go zawsze zimą bardzo rzadko latem, jakoś tak kojarzy mi sie zimowo. Jest to świetny balsam za dobrą cenę. Ma taki miodowy zapach, który UWIELBIAM. Jest w słoiczku, co niektórzy uważają za wadę, mi jednak to nie przeszkadza. Gdyby był  w sztyfcie, to pewnie nie byłby już taki fajny, bo musieli by coś do niego dodać, aby miał inną konsystencję. Słoiczek jest malutki, bez problemu mieści się w kieszeni czy torebce. Owszem jeśli ktoś ma długie paznokcie, to może mu się niewygodnie nabierać ten balsam, bo może chodzić pod paznokieć. Ja tylko czasami mam dłuższe paznokcie, ale jakoś sobie radziłam. Ogólnie bardzo fajny balsam. Nie nawilża jakoś tak super, tylko tak przeciętnie. Pomaga gdy usta są wysuszone. Smaku nie ma w ogóle, ani ładnego, ani całe szczęście chemicznego.   Mam do niego chyba jakiś sentyment. I może są lepsze jakieś balsamy do ust lub pomadki, ja jednak co zimę i tak będę kupowała ten.

tags, ,

Może i jestem jakaś dziwna, ale nie lubię używać balsamów do ciała. Czemu? bo się kleją niemiłosiernie, długo wchłaniają. Może i są jakieś takie nieklejące, ekspresowo wchłaniające, ale ja chyba na taki nie trafiłam. Narazie mam Nivea do skóry suchej. Lubię ten niveowy zapach. taki niezmienny od tal taki sam, przyjemny. Wchłania się tak średnio, do zniesienia. Ale i tak rzadko uzywam go na całe ciało, częsciej miejscowo, albo zamiast kremu do rąk. Ale żeby jakoś specjalnie nawilżał to nie. Lepsze już są te specjalne emolienty typu oilatum, emolium. generalnie, to jakoś dziwie sie jak ktoś mi mówi, ze co miesiac kupuje nowy balsam, bo już zużył…. u mnie może i pół roku stać, a najczęściej to i tak w końcu się przeterminuje i wyrzucam. Może mam jakąś mało wymagającą skórę.