Lipiec28
Nowa propozycja na peeling domowej roboty. Peeling owsiany polecam dla osób, które nie lubią mocno ścierających, szorstkich drobinek. To jest taka łagodna wersja. Można go używać zarówno do twarzy, dekoltu jak i całego ciała. JAk go wykonać? Już wyjaśniam
Łyżkę płatków owsianych górskich należy zalać gorącą wodą a następnie odstawić na kilka minut. Gdy już lekko przestygnie, na tyle, że można go nałożyć na twarz, to nakładamy go tak jak maseczkę. Czekamy chwilę, aż zacznie lekko przysychać a następnie masujemy twarz jak zwykłym peelingiem. Peeling jest naprawdę delikatny. Tylko można się nieźle zabrudzić, no i całą łazienkę przy okazji
Maj4
Ojojoj! Te słowa w pełni oddają odczucia po posmarowaniu ust tym błyszczykiem. No klei się niemiłosiernie. Kolorki są ładne, transparentne, zapach też oki, owocowy, ciekawy, słodziutki, ale ta kleistość zabija wszystkie zalety. Idąc ulicą wszystkie latające pyłki przyklejaly mi się do ust. Nie fajne to uczucie było niestety. No i nie kupię tego blyszczyka wiecej. Lubię Inglota (kosmetyki, bo właściciela pana Inglota nie znam
) ale te błyszczyki im się nie udały.

Maj4
Dla mnie to takie połączenie szminki i błyszczyka. Miałam kolor 206, delikatny róż. Kupiłam go na swój ślub. Nie chciałam błyszczyka, bo nietrwałe są, ani szminki, bo za mały połysk, a ten produkt wydał mi się takim kompromisem wlaśnie. No i nie rozczarowałam się. Od czego tu zacząć. No więc – przyjemna konsystencja,gęsty, kremowy, dość długo sie utrzymuje na ustach , o ile się go (piszę go-jako błyszczyk) nie zje, ale raczej się nie zje, bo owocowy smak to raczej nie jest
.
Zapach może być, no taki kosmetyczny jakiś. Nie wyróżniający się zbytnio. Ciekawy oraz wygodny aplikator. Minusem i to sporym moim zdaniem jest opakowanie. Nie chodzi mi o jego wygląd, ale o kształt. Jest niepraktyczne, bo nie da się do końca wykorzystać produktu. Ma zdecydowanie za krótki aplikator. No i właśnie kształt opakowania nie pozwala dokładnie do końca wybrać błyszczyka. Ale poza tym to wszystko ok. W moim akurat nie było żadnych błyszczących drobinek, bo ich nie lubię, to coś właśnie jak płynna szminka, byłam bardzo zadowolona. Nie kupiłam ponownie, czemu? nie wiem

Maj4
Przypomniałam sobie o tym pudrze jakos tak przypadkiem już dawno mi się skończył i pamięć o nim zaginęła. Aż tu nagle gdzieś w necie rzucił mi się w oczy. Muszę napisać, że jest to b ardzo dobry puder brązujący. Ma śliczny kolor, ładnie brązuje, podkreśla cerę, nawet moją bladą cerę ożywia, drobinki ją rozświetlają. Te drobinki nie są jakieś takie nachalne bardzo duże, rzucające się w oczy tylko delikatne raczej. Puder jest bardzo wydajny, no bo przecież nie używa sie go jakoś specjalnie dużo na twarz. Nie polecam używać dołączonego do pudru puszka, bo mimo, że jest mięciutki, to trudno się go używa. Poleciłabym raczej zakup dużego pędzla. A jeśli chce się używać tego pudru tak jak różu, to można to robić pędzlem do różu właśnie.
Podsumowując- bardzo fajny produkt za w miarę przystępną cenę. Kosztował coś ponad 50 zł, ale miałam go całe lato, więc myślę, że warto. Dobrze, że sobie o nim przypomniałam, poczekam na przypływ gotówki i kupię go znowu.

Maj4
Kiedyś czerwone paznokcie kojarzyły mi się wyłącznie z balami, przyjęciami, eleganckimi sukniami. Z biegiem czasu to się jakoś zmieniło. Może i ja się postarzałam trochę. Postanowiłam tak w zwykły dzień pomalować paznokcie na czerwony kolor. No może nie taki zwykły dzień, bo weekend majowy, ale nie był to aby bal, ani przyjęcie, więc można przyjąć, że dzień należał do najzwyklejszych. No i pomalowałam. Fakt, że nerwów zjadłam przy tym niesamowicie dużo, bo raz pomalowałam, nie wysechł lakier dobrze a ja niecierpliwa dotknęłam gdzieś paznokciem i musiałam zmywać i od nowa malować, później jakoś źle pomalowałam i tak się męczyłam kilka razy, aż w miarę ładnie wyszło. Dziwnie trochę się czułam z takimi pazurami, ale szybko się oswoiłam. Problem miałam tylko w co się ubrać? żeby kolorystycznie się nie gryzło. Ostatecznie olałam sprawę i założyłam cokolwiek i całkiem dobrze się czułam. Paznokcie wszystkim się podobały. Ja mimo zwykłego stroju, zwykłego dnia dzięki czerwonym paznokciom czułam się jakoś tak wyjątkowo
Marzec22
Idzie wiosna wielkimi krokami. No moze nie aż tak wielkimi, ale idzie na pewno. W zasadzie już zaczęła się kalendarzowa wiosna. Ale dopiero od kilku dni jest temperatura dodatnia. I słońca czasami ładnie swieci. To czas na wyjęcie z szafki kremu z filtrem. Wiem, że powinno się ich używać cały rok, ja jednak w zimie sie troche zaniedbuje i nie uzywam ich często. Natomiast jak juz zaczyna się ciepło robić na dworze to zaczynam się filtrować. Nie jestem jakąś wielką filtromaniaczką, czasem wychodzę bez filtra na twarzy. Filtry są ważne, bo chronią skórę przed słońcem. Ja jakoś nie chcę mieć jeszcze zmarszczek i głównie dlatego uzywam filtrów. Zwłaszcza pod oczy. Może teraz nie bede sie rozpisywała jak należy używać filtrów, napiszę to jutro dokładnie, bo tego sporo jest. ważne jest aby dobrze używać filtrów, by mogły dobrze spełniać swoje zadanie.
Marzec22
Perfum jeszcze chyba nie oceniałam. W zasadzie to jest woda toaletowa. Co mnie skusiło żeby ją kupić? Hmm, na początku przykuła moją uwagę ciekawa buteleczka. Jestem typowym wzrokowcem i nawet najpiękniejsze perfumy w beznadziejnie brzydkim opakowaniu nie zdobędą mojego serca. Flakonik musi być ładny, ozdobny, dekoracyjny. Ten w sumie jakiś super ekstra nie jest, ale jakoś tam się wyróżnia pośród innych. No więc skuszona już opakowaniem powąchałam perfumki. Napierw na pasku, a jak już stwierdziłam, że nie są najgorszę wtedy przetestowałam je na swojej skórze, żeby zobaczyc jak zapach się rozwinie. No i rozwinął się ciekawie. Taki lekki cytrusowy zapach, swieży, w sam raz na lato, na zimę się nie nadaje, za zimny zapach moim zdaniem, ale jak napisałam na lato w sam raz. Zapach trochę podobny do Light Blue D&G, ale może to tylko mi się tak wydaje.

Marzec22
Przyszedł czas na ocenę tego produktu. Kupiłam go przed swoim ślubem, aby utrwalić makijaż, żeby za szybko nie spłynął z mojej twarzy. No i wiadomo jak to jest na ślubach, mnóstwo życzeń, całusów ( a jak każdy całuje 3 razy to już naprawdę dużo! ). No i na wstępie od razu napiszę, że ten preparat sprawdził się znakomicie.
Odnośnie formy aplikacji: Jest to spray, na wykonany makijaż psiuka się 2-3 razy, nie za dużo. Pierwsze uczucie, to jakby się jakierem do włósów pryskało na twarz. On tak troche dziwnie ściąga skórę, jak się za dużo zaaplikuje, to zostaje taki dziwny połysk, wiec radze nie przesadzić z ilością. zapach taki znośny, niezbnyt intensywny.
Co najważniejsze ten preparat jest skuteczny. Po tylu przytulaniach, całowaniach makijaż był w nienaruszonym stanie przez cały dzień. Nawet nie musiałam robić poprawek. No trochę kredką do oczu, ale przecież na oczy tego raczej nie psiukałam, bo posklejałoby mi rzęsy i oczy w ogóle. Ale podkład, puder i róż trzymały sie bez zarzutu. Pod cienie użyłam jeszcze bazy art deco, pisałam już o niej wcześniej.
Nie pamiętam ceny, dla dosyć wysoka była, moze coś ok 100 zł? kupowałam go 3 lata temu, więc nie wiem ile teraz kosztuje. 
Marzec12
A więc skuszona opiniami w Internecie postanowiłam wypróbować samooplacz z Rossmana. Gdyby ktoś mi kiedyś powiedział, że wypróbuję coś koloryzującego do skóry, co kosztuje mniej niż 20 zł to bym padła ze śmiechu. Gdziesz tak ryzykować. Zawsze kupowałam te droższe ” lepsze” samoopalacze. a tu ZONK, stwierdziłam, że jak będzie badziewny to nie bedzie mi szkoda kasy. No i wysłałam męża do Rossmanna
i kupił za całe 10,99 zł . Najpierw postanowiłam posmarorować nim kawałem brzucha, aby sprawdzic czy uczulenia nie bede miała. Na szczescie nie było. Za to pojawił się całkiem przyzwoity kolorek. No i wysmarowałam potem twarz dekolt i ręce. No i brzuch, zeby wyrównać kolor. Konsystencja mleczka takiego rzadkiego bardziej. Łatwo się rozsmarowuje, wchłania tak jak wiekszość balsamów. trzeba troszkę w bieliznie ciemnej pochodzić. Zapach, no taki samoopalaczowy, ale po tym cudów sie nie spodziewałam, skoro drogie firmy kosmetycznie nie mogą pozbyc sie tego zapachu, to co mówic taki Rossmann. Po kilku godzinach pojawił sie fajny kolorek, całkiem naturalny. Miałam nałozyc drugą warstwę, ale stwierdziłam, ze taki odcien mi wystarczy. No i zobaczymy jak dlugo sie utrzyma na skórze. Ale póki co uważam ze warto było wydać 10,99 zł
Marzec9
Jakiś czas temu ten temat bardzo mnie interesował. Codziennie miałam ochotę na inną kąpiel. W końcu znalazłam przepisy na różne kąpiele w tym lecznicze. Nie korzystałam z nich wszystkich, ale przepisy wstawię, to może komuś się przydadzą.
Krochmalowa kąpiel
Brzmi dziwnie, ale pomaga na różnego rodzaju problemy skórne. A wiec 0.5 kg mąki ziemniaczanej miesza się w zimnej wodzie a następnie zagotowuje. Taki roztwór wlewa sie do wanny wypełnionej ciepłą, ale nie gorącą wodą. Optymalny czas kąpieli to ok 20 min.
Kąpiel z otrębami pszennymi.
Po pierwsze trzeba mieć lniany woreczek. No i ten woreczek z 1kg otrąb trzeba włożyc do garnka z wodą i gotować około godziny. Odwar wlać do wanny z woda, natomiast woreczek trzeba powiesić pod kranem. Kąpiel powinna trwać 10-15 minut.
Kąpiele ziołowe
Do kąpieli można też dodać zioła rumianek, melisę, lawendę. Zioła można zastąpić też olejkami aromatycznymi. Przy takich kąpielach lepiej zrezygnować z mydła. Sama taka kąpiel będzie wystarczająca.
